Akademia

Akademia (lub system akademicki) to ekosystem uniwersytetów i centrów badawczych, których głównym celem jest prowadzenie badań naukowych, poszerzanie granic ludzkiej wiedzy, tworzenie nowych treści o charakterze naukowym i edukowanie nowego pokolenia specjalistów w nauce. Akademia była tradycyjnie postrzegana jako wieża z kości słoniowej: swego rodzaju klasztor, w którym możesz budować swoją karierę tylko wtedy, gdy dołączysz w młodym wieku i pozostaniesz osobą lojalną i oddaną (naukowej) sprawie przez całe życie. Teraz granice między środowiskiem akademickim a przemysłem zaczęły się zacierać.

Obecnie firmy często dywersyfikują i wzmacniają swoje działy badawczo- rozwojowe, współpracując z uniwersytetami i prowadząc wspólne programy doktoranckie. Ponadto osoby, które spędziły wiele lat w przemyśle i rozwinęły tam udane kariery, w ramach samorozwoju często są chętne do prowadzenia studiów doktoranckich w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin.

Kariera akademicka to połączone stanowisko naukowo-dydaktyczne w instytucji akademickiej (w przeciwieństwie do np. działu R&D w firmie) z zamiarem spędzenia większości lub nawet reszty życia zawodowego jako aktywny/a badacz(ka) (a nie np. menedżer laboratorium lub osoba zawodowo pisząca granty). Zwykle oznacza to konieczność awansu na stanowisko profesorskie w pewnym momencie — chociaż w niektórych krajach istnieją również inne możliwości, takie jak zostanie Starszym Postdocem.

Możesz zadać sobie pytanie: „Nawet jeśli mój profil osobowości pasuje do akademickiego stylu życia i mam ochotę spędzić kilka lat mojego życia na badaniu interesującego tematu badawczego, czy jest to dla mnie opcja? Czy akademia nie jest odpowiednia tylko dla geniuszy, którzy od wczesnego dzieciństwa trenowali swój umysł w jednej wąskiej dyscyplinie?

Odpowiedź brzmi: “nie”. Liczba stanowisk doktoranckich i absolwentów studiów doktoranckich systematycznie rośnie od kilkudziesięciu lat (Schillebeeckx et al., 2013), a tendencja ta najprawdopodobniej nie zmieni się w najbliższym czasie. Z pewnością nie musisz być Einsteinem, aby wylądować na stanowisku doktoranta/ki.

Jeśli zapytasz odnoszących sukcesy profesorów z imponującym dorobkiem odkryć naukowych, powiedzą Ci, że to, co pozwoliło im na pracę akademicką, to raczej ich osobowość, czyli pracowitość i wytrwałość, a nie wrodzony talent czy iloraz inteligencji. Jak lubił mawiać Thomas Edison: „Geniusz to jeden procent inspiracji i 99 procent potu”.

Ponadto akademia dostosowuje się do nowej rzeczywistości. W związku z tym zakres tematów badawczych, które możesz potencjalnie studiować, odpowiednio się zmienia. Mianowicie, nie musisz już zajmować się teorią prawdopodobieństwa, fizyką cząstek elementarnych, biotechnologią lub rolnictwem, aby uzyskać doktorat.

Dziś renomowane uczelnie uruchamiają także studia doktoranckie zorientowane m.in. na socjologię współczesnej kultury rozrywkowej, media społecznościowe i ich wpływ na społeczeństwo i przemysł, czy inne realne problemy społeczne, takie jak np. wysoki stopień niepewności i depresji wśród młodych pracowników pokolenia Z.

Dlatego jeśli pasjonujesz się jakimkolwiek tematem związanym ze społeczeństwem i dobrem publicznym, istnieje duża szansa, że istnieją programy doktoranckie, które mogą Cię zaakceptować. Lub, że możesz napisać własną propozycję badań i uzyskać finansowanie publiczne z jednego z wielu międzynarodowych programów otwartych grantów.

Biorąc to pod uwagę, liczba stałych etatów na uniwersytetach rośnie znacznie wolniej niż liczba miejsc pracy dla doktorantów (Schillebeeckx et al., 2013). Dlatego, jeśli zdecydujesz się spróbować, lepiej trzymać oczekiwania pod kontrolą i założyć, że nie zostaniesz na uczelni do końca swojej kariery zawodowej.

OGÓLNA STRUKTURA ŚRODOWISKA PRACY

Naukowcy akademiccy mają stopnie naukowe. Działa to trochę jak pasy w karate, czy stopnie w wojsku. Najniższa ranga to doktorat, czyli zaświadczenie, że możesz funkcjonować jako niezależny/a badacz(ka). Dzięki temu tytułowi akademickiemu możesz ubiegać się o wyższe stanowiska akademickie, takie jak doktor habilitowany, adiunkt, profesor nadzwyczajny lub profesor zwyczajny.

Dlatego Twoja podróż w środowisku akademickim zwykle zaczyna się od zdobycia stanowiska doktoranta. W większości krajów formalnym wymogiem przystąpienia do szkoły podyplomowej jest wcześniejsze ukończenie studiów licencjackich. Jednak rozpoczęcie studiów doktoranckich zaraz po ukończeniu studiów licencjackich jest zwykle trudne, dlatego w praktyce większość doktorantów to w rzeczywistości absolwenci studiów magisterskich.

Musisz wiedzieć, że w większości instytutów badawczych struktura środowiska pracy jest inna niż w większości firm i instytucji publicznych. Mianowicie struktura jest modułowa: każdy departament podzielony jest na laboratoria/grupy badawcze, które w rzeczywistości są małymi firmami z własnymi budżetami i własnymi problemami.

W niektórych krajach, takich jak Stany Zjednoczone, doktoranci należą do wspólnej chmury: otrzymują stypendium i należą do szkoły doktoranckiej, która obejmuje wiele laboratoriów. Studenci ci mają autonomię w zakresie zmiany laboratorium i zabierania ze sobą stypendium w czasie ich pobytu w szkole doktoranckiej. W innych krajach, takich jak Holandia, doktoranci są faktycznie pracownikami laboratoriów, do których należą i są w pełni zależni od swoich bezpośrednich szefów.

Ponadto istnieje zjawisko „understream”. Kiedy tylko dołączysz do instytutu badawczego, przekonasz się, że pomiędzy osobami, które już są tam zatrudnione, istnieje sieć bliskich powiązań i współzależności — i są oni od siebie znacznie bardziej zależni niż mogłoby się początkowo wydawać. Kliki w naturalny sposób tworzą się w środowiskach pracy, gdy starsi pracownicy pracują ze sobą zbyt długo.

Prywatne firmy wiedzą o tym, dlatego łamią takie kliki, regularnie rotując menedżerów, ale w środowisku akademickim taka praktyka nie ma miejsca. Gdy starszym naukowcom zaoferuje się kontrakty na czas nieokreślony, często pozostają w jednym miejscu do końca swojej kariery zawodowej — co często oznacza nawet 20-30 lat. A więc co się stanie, jeśli ci sami ludzie będą pracować obok siebie tak długo? Łatwo przewidzieć, że utworzą się kręgi wzajemnego wsparcia, ale też wzajemne animozje.

Dlatego, jako nowa osoba w swoim środowisku możesz odkryć, że niektórzy profesorowie dookoła Ciebie nie rozmawiali ze sobą przez wiele lat z powodu drobnego nieporozumienia z przeszłości. Niektórzy z kolei są sobie winni przysługi z poprzednich projektów… i możesz się o tym boleśnie dowiedzieć podczas swojego projektu — na przykład, gdy dowiesz się, że kilka nazwisk zostało dodanych do listy autorów w Twoim artykule naukowym bez wyraźnego powodu.

Rozkład władzy również zmienia się dynamicznie w czasie i tylko nieliczni rozumieją, co tak naprawdę dzieje się za kurtyną. Jednego można być pewnym: jeśli jesteś niżej w hierarchii niż ktoś inny, nigdy nie masz racji — zupełnie jak w wojsku.

JAK WYGLĄDA CODZIENNE ŻYCIE

Jesteś Panem/Panią Swojego Czasu

Oczywiście, jak w każdym innym środowisku pracy, będziesz musiał(a) uczestniczyć w obowiązkowych spotkaniach: spotkaniach grupy badawczej, w której pracujesz, regularnych spotkaniach z przełożonymi na temat postępów, seminariach w Twoim departamencie, konferencjach naukowych.

Jednak oprócz tego będziesz odpowiedzialny/a za zarządzanie swoim codziennym życiem zawodowym. Nie będziesz mieć sekretarki ani kierownika, który powie Ci, jaki jest harmonogram na tydzień. Nie będziesz miał(a) nawet oficjalnych godzin pracy.

W zdecydowanej większości instytutów badawczych i grup badawczych nie oczekuje się, że zawsze będziesz na miejscu w typowych godzinach pracy, tj. “od dziewiątej do piątej”. Oczywiście może to być błogosławieństwo lub przekleństwo, w zależności od Twojej zdolności do motywowania się przez cały dzień i organizowania sobie pracy. I możesz być pewien/pewna jednego: bez względu na to, jak wcześnie wchodzisz lub jak późno wychodzisz z biura, zawsze w budynku będzie co najmniej kilka osób, które w danej chwili pracują.

Poza tym, lista rzeczy do zrobienia będzie wiecznie zbyt długa. Z tego powodu łatwo jest rozwinąć swędzące uczucie, że nie pracujesz wystarczająco ciężko — bez względu na to, jak ciężko pracujesz.

Wielu początkujących badaczy ma wrażenie, że nie są wystarczająco oddani sprawie. Długie lata zabiera im nauka, że dłuższe godziny pracy nie oznaczają lepszych wyników i że muszą wypracować odpowiednią równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Niektórym z nich i tak nigdy nie udaje się osiągnąć tej równowagi.

Akademia Jest Formą Klasztoru…

…w którym prowadzi Cię Twój nauczyciel lub Twój mistrz, znany również jako Twój promotor. Promotor jest naszym formalnym szefem, który odpowiada za treść Twojego projektu i jakość Twojej pracy. Ta osoba będzie musiała formalnie zatwierdzić Twoją pracę i zaprosić członków komisji do rozprawy doktorskiej.

Jednak w praktyce Twój promotor odgrywa znacznie ważniejszą rolę niż tylko to. Kiedy przystępujesz do doktoratu, prawie nie masz pojęcia jak wyglądają badania od strony kuchni. Twój promotor musi nauczyć Cię sztuki uprawiania nauki: sztuki wymyślania właściwych pytań badawczych, prowadzenia odpowiedzialnych badań i komunikowania odbiorcom swoich publikacji, że Twoje wyniki mają znaczenie.

Dobrzy promotorzy wprowadzają również swoich doktorantów w ich sieć zawodową i dbają o to, aby studenci budowali sobie solidną siatkę bezpieczeństwa od początku ich kariery naukowej.

Dbają oni o to, aby ich uczniowie oderwali się od ziemi, wzlecieli wysoko i stali się niezależnymi naukowcami po zakończeniu ich doktoratu. Dlatego też wybór odpowiedniego promotora jest tak ważny w trakcie kariery naukowej i dlatego warto poświęcić czas na szukanie odpowiedniej osoby do współpracy przed rozpoczęciem studiów.

Krótkie Kontrakty

Z jednej strony akademia przypomina klasztor, w którym uprawianie i celebrowanie nauki jest praktyką niemal religijną. Z drugiej jednak strony życie akademickie jest bardziej stresujące niż życie typowego mnicha —głównie z tego powodu, że na wczesnych etapach kariery akademickiej kontrakty są krótkie. Typowy kontrakt doktorski trwa od 3 do 6 lat (w zależności od kraju). Kontrakty podoktoranckie są zazwyczaj jeszcze krótsze, a w wielu krajach trwają nawet 1-2 lata.

W praktyce oznacza to, że często musisz przeprowadzać się, aby rozpocząć nową pracę w innym kraju, a gdy tylko znajdziesz przytulne miejsce do życia, rozpakujesz swoje rzeczy i zorientujesz się, o co chodzi w nowym projekcie, musisz zacząć myśleć o tym, jak zdobyć następny kontrakt i zacząć się pakować.

Niektórzy ludzie lubią ten pełen przygód styl życia, zwłaszcza gdy są młodzi, nie mają zbyt wielu zobowiązań i lubią podróżować. Jednak dla większości osób w środowisku akademickim konieczność częstego podpisywania kontraktów jest obciążeniem i jednym z głównych powodów odejścia ze środowiska akademickiego na pewnym etapie kariery.

Obejrzyj Swoje CV Akademickie

Dla osób postronnych może się wydawać, że środowisko akademickie jest wysoce oparte na współpracy: w końcu prawie każda publikacja naukowa ma wielu — często nawet setki — autorów. Powinieneś/Powinnaś jednak wiedzieć, że w akademii zawsze będziesz oceniany/a pod kątem indywidualnych osiągnięć.

Mianowicie, przez całą swoją karierę musisz zbierać portfolio projektów badawczych, w których brałeś/aś udział — i najlepiej, aby te projekty zaowocowały wieloma recenzowanymi publikacjami naukowymi. Twoje portfolio będzie miało wpływ na Twoje szanse na zdobycie osobistych stypendiów, staży i kolejnych kontraktów, a tym samym na postęp w Twojej karierze akademickiej.

Dzieje się tak, ponieważ Twoje przyszłe wnioski o granty będą oceniane przez publiczne instytucje grantowe. Dla pracujących tam ekspertów fakt aktywnego udziału w wielu opublikowanych projektach oznacza, że jesteś osobą produktywną w pracy. Dobre wyniki w zakresie publikacji przekonają komisje grantowe, że zaufanie takiej osobie i przyznanie jej większych publicznych pieniędzy to dobra inwestycja, która przyniesie korzyść społeczeństwu.

Twoi przyszli szefowie będą również bardziej Cię doceniać jeśli zobaczą, że możesz dostarczyć publikowalne manuskrypty, ponieważ opublikowane artykuły są dla nich ważną walutą. Dlatego od samego początku ścieżki akademickiej warto skupić się na publikowaniu.

O Publikowaniu w Środowisku Akademickim

Oczywiście, wszyscy badacze pracujący w środowisku akademickim wiedzą, jak ważne są publikacje w budowaniu kariery naukowej. System akademicki motywuje badaczy do maksymalizacji liczby publikacji, w których pojawia się ich nazwisko, a także walki o dobre miejsce na liście autorów każdego projektu, w którym biorą udział.

Z reguły w większości dyscyplin naukowych nazwiska na początku i na końcu listy autorów są postrzegane jako najbardziej prestiżowe. Dlatego wielu członków zespołu może próbować zapewnić sobie te miejsca, a potem przestać pracować nad projektem, gdy staje się jasne, że nie mogą osiągnąć tego celu.

Co więcej, nie wszystkie publikacje są szanowane tak samo. Chociaż technicznie zawsze możesz opublikować swój manuskrypt online na jednym z otwartych serwisów preprintowych, takich jak OSF.io, arXiv.org lub bioRxiv.org, w rzeczywistości recenzowane publikacje w renomowanych czasopismach z tradycjami umieszczonych na tzw. liście filadelfijskiej są nadal uważane za bardziej prestiżowe i renomowane.

Czasopisma te są indeksowane i posiadają rankingi znane jako Impact Factor. Jeśli zdecydujesz się na pracę akademicką, usłyszysz o Impact Factor znacznie więcej niż kiedykolwiek byś sobie tego życzył(a), ponieważ jest to twarda waluta w środowisku akademickim.

Parametr ten odzwierciedla średnią liczbę cytowań artykułów opublikowanych w tym czasopiśmie w określonym przedziale czasowym. Impact Factor może się zmieniać w czasie i zazwyczaj jest aktualizowany co roku. Impact Factor może znacznie się różnić w zależności od dziedzin nauki: im bardziej zaludniona jest dana dziedzina, tym więcej badaczy pracuje nad danym tematem, na więcej cytowań można liczyć i tym wyższy jest Impact Factor.

Dlatego, podczas gdy w niektórych gałęziach czystej matematyki, Impact Factor rzadko osiąga więcej niż IF=1.0, w głównych dziedzinach medycyny i genetyki często mogą sięgać nawet 50.0 lub 70.0. Z tego powodu Twój ogólny sukces akademicki jest związany nie tylko z jakością Twojej pracy, ale także z popularnością dziedziny, nad którą pracujesz w środowisku naukowym.

Proces Recenzowania

Warto też wspomnieć, że osobami, które muszą podjąć ostateczne decyzje o publikacji Twojego materiału, są redaktorzy czasopism naukowych, którzy proszą o opinie (zwykle anonimowych) recenzentów. Recenzentami są zwykle inni badacze z tej samej dziedziny. W procesie recenzji recenzenci mają nad Tobą władzę w tym sensie, że jesteś zobowiązany/a odpowiedzieć na wszystkie otrzymane od nich uwagi, w przeciwnym razie Twój manuskrypt nie zostanie zaakceptowany.

Chociaż zdecydowana większość recenzentów ma na celu udzielenie konstruktywnej opinii, od czasu do czasu ktoś nadmiernie krytyczny lub zgorzkniały (tylko dlatego, że miał zły dzień lub dlatego, że pracuje nad tym samym tematem badawczym, ale nie ma tak ekscytujących wyników jak Twoje) może zmiażdżyć Twoją pracę.

Oczywiście możesz uprzejmie nie zgodzić się z komentarzami recenzenta i wyjaśnić powód. Jednak w takim wypadku redaktor może stanąć po stronie recenzenta i podjąć decyzję o niepublikowaniu Twojej pracy. W ostatecznym rozrachunku redaktorzy zazwyczaj są byłymi badaczami, ale niekoniecznie specjalizują się w tej samej wąskiej dyscyplinie, w której pracujesz Ty. Dlatego w przypadku sporu często ufają opiniom recenzentów, zwłaszcza jeśli osoby te są starsze stopniem do Ciebie.

Należy dodać, że proces recenzji może trwać długie miesiące, a często nawet lata. Twoja praca może też zostać odrzucona na każdym etapie procesu recenzji — nawet po wielu rundach poprawek. Oczywiście, w przypadku odrzucenia manuskryptu masz prawo wysłać swój rękopis do innego czasopisma naukowego. Wracasz jednak do linii startu, w tym sensie, że cały proces recenzji zaczyna się od nowa — zwykle z zupełnie nowym zestawem redaktorów i recenzentów, których musisz ponownie przekonywać do opublikowania swojej pracy.

Cytowania

Oprócz publikowania swoich artykułów należy również dbać o cytowania. Dzieje się tak, ponieważ fakt, że opublikowałeś/aś swoją pracę w renomowanym czasopiśmie nie oznacza, że Twój artykuł będzie miał realny wkład do nauki. Dopiero gdy inni badacze cytują Twoją pracę, wtedy naprawdę można powiedzieć, że Twoja praca została zauważona przez środowisko i wpłynęła na pracę innych badaczy.

Dlatego jednym z mierników osobistego sukcesu w nauce jest tzw. H-Index. Jeśli masz indeks H równy 10, oznacza to, że jesteś współautorem co najmniej 10 publikacji, z których każda uzyskała co najmniej 10 cytowań. Aby zwiększyć swój H-Index, nie wystarczy pisać i publikować więcej manuskryptów — musisz także otrzymywać więcej cytowań od społeczności naukowej. Oczywiście skłania to wielu badaczy do umieszczania autocytowań w swoich manuskryptach… Cóż, co można zrobić — w końcu takie są warunki przetrwania w świecie nauki!

Zarządzanie Sobą

W praktyce system ten generuje dużą presję na wyniki. Zanim w ogóle zaangażujesz się w projekt, musisz zadać sobie pytanie: czy ten projekt można w ogóle opublikować? Czy jest to temat wystarczająco interesujący dla szerszej publiczności akademickiej, aby publikować w topowych czasopismach naukowych?

W tym sensie uprawianie nauki może być nie tyle osobistą przygodą i misją odkrywczą, co grą, w której musisz zdobywać punkty, aby utrzymać się na powierzchni i pozostać w grze tak długo, jak to możliwe.

Jak więc wygląda codzienne życie? Cóż, wiele zależy od dziedziny nauki, do której zamierzasz dołączyć. Istnieją trzy główne typy schematu pracy w nauce:

1. Nauki Typu STEM Stosowane.

Skrót „STEM” oznacza naukę, technologię, inżynierię i matematykę. Nauki stosowane mają na celu bezpośrednie zastosowanie wyników projektów badawczych w tworzeniu nowych technologii, leków, oprogramowania i sprzętu rozwiązującego problemy społeczne.

Na przykład, tworzenie nowych praktyk leczniczych i narzędzi diagnostycznych dla ochrony zdrowia, tworzenie nowej infrastruktury, budowanie zielonych rozwiązań dla przemysłu, doskonalenie logistyki, poprawa warunków sanitarnych w krajach rozwijających się, budowanie nowych funkcjonalności we wszystkich branżach, od rynków finansowych, poprzez meteorologię, do przemysłu farmaceutycznego, a nawet statków kosmicznych.

Obecnie w naukach stosowanych STEM istnieje silna tendencja do tworzenia konsorcjów badawczych: łączenia know-how i siły roboczej wielu grup badawczych pracujących na całym świecie, aby móc osiągać coraz bardziej ambitne cele.

Praca w konsorcjum to artystyczny bałagan. Spędzasz czas żonglując projektami, zmagając się z nadmiarem e-maili, biegając na zbyt wiele spotkań, próbując nadążyć za najnowszymi odkryciami w tej dziedzinie, ubiegając się o granty, wysyłając abstrakty z konferencji, promując swoje badania (i siebie również!) za pośrednictwem mediów społecznościowych… A poza tym próba wymyślenia treści, które są świeże, kreatywne i przydatne dla ludzkości.

Pracując w konsorcjum nadal musisz zadbać o swoje indywidualne portfolio publikacji. Zazwyczaj oznacza to, że oprócz angażowania się w duże projekty obejmujące całe konsorcjum, nadal musisz wyciąć dla siebie jakiś mniejszy projekt i poprowadzić go jako główny autor.

W ramach konsorcjum wielu badaczy może opracowywać projekty badawcze przy użyciu tego samego zestawu danych, który należy do konsorcjum. Dlatego musisz mieć otwarte oczy, śledzić co robią w tej chwili inni badacze wokół Ciebie i upewnić się, że Twój projekt jest wyjątkowy i wyróżnia się tematem spośród innych projektów, aby uniknąć konfliktu interesów.

Z drugiej strony, chociaż praca w konsorcjach sprawia, że Twoje życie jest gorączkowe, wnosi również wiele dobrego do Twojego życia w środowisku akademickim. Jako członek konsorcjum jesteś zaangażowany/a w wiele projektów, czy tego chcesz lub nie. A inni ludzie Cię potrzebują: zadają pytania, proszą o radę, proszą o pomoc w ich projektach. Ludzie są z natury towarzyscy, a jako członek konsorcjum nigdy nie poczujesz się niepotrzebny/a lub wyizolowany/a.

Ponieważ jesteś pod presją interakcji z wieloma osobami — np. poprzez regularne prezentowanie swoich wyników członkom konsorcjum z innych miast i krajów — w naturalny sposób zbudujesz także osobistą sieć kontaktów w swojej dziedzinie. Nie musisz się trudzić poza godzinami pracy, aby zbudować sobie taką sieć: to dzieje się samo. Tak więc, przy wystarczających umiejętnościach samodzielnego poruszania się w przestrzeni naukowej, praca w konsorcjum może stać się dla Ciebie początkiem wspaniałej kariery.

2. Nauki Typu STEM Teoretyczne.

Teoretyczne nauki STEM to nauki ścisłe, takie jak matematyka, fizyka teoretyczna, informatyka i wiele innych. Bez fundamentalnych odkryć nie byłoby nauk stosowanych. Ponieważ jednak badania teoretyczne nie mają bezpośredniego wpływu na przemysł i gospodarkę, zazwyczaj rządy inwestują mniej zasobów w te gałęzi nauki.

Dlatego badacze zajmujący się naukami teoretycznymi stanowią mniejszość i zazwyczaj cieszą się znacznie spokojniejszym życiem zawodowym niż badacze nauk stosowanych. Na wczesnym etapie kariery zazwyczaj obejmują oni jeden dobrze zdefiniowany projekt i dostają jednego wiodącego mentora lub kilku mentorów do codziennej pracy.

Pracują w przytulnym biurze, ze stałym rytmem pracy i kilkoma ważnymi punktami kontrolnymi w ciągu roku, kiedy to prezentują swoją pracę na seminarium lub specjalistycznej konferencji w swojej dziedzinie. Te warunki pracy działają idealnie u niektórych osób, podczas gdy inni doświadczają głębokiego poczucia izolacji i niskiego poziomu satysfakcji z pracy w takich warunkach (Tomasello, 2019).

3. Nauki Humanistyczne/Nauki Społeczne.

W humanistyce codzienne życie badawcze znacznie różni się od życia codziennego w naukach typu STEM. Zamiast przeprowadzać eksperymenty w warunkach laboratoryjnych lub udowadniać twierdzenia, w naukach humanistycznych przeprowadzasz głównie badania literatury.

Oznacza to, że analizujesz jakiś temat, czytając mnóstwo materiałów źródłowych, np. starych dokumentów z pewnych punktów w historii lub związanych z konkretną osobą publiczną, których nigdy wcześniej nie analizowano. Lub też analizujesz pewien aktualny problem społeczny, przeprowadzając badania terenowe: analizując problem na podstawie szeregu wywiadów informacyjnych (czasem także za pomocą ankiet).

W humanistyce od samego początku zostaje się szefem/szefową swojego projektu, a Twoi mentorzy rzadko mają wpływ na przebieg Twojego projektu. Wielu doktorantów w dziedzinie nauk humanistycznych publikuje w recenzowanej literaturze jako samodzielni autorzy – co rzadko ma miejsce w przypadku nauk ścisłych, gdzie Twój promotor lub inny badacz starszy stażem jest prawie zawsze zaangażowany i wymieniony w Twoich publikacjach jako współautor.

Generalnie w większości krajów trudno o pełnopłatną pozycję doktoranta nauk humanistycznych. Liczba płatnych stanowisk jest niska, ponieważ większość rządów nie inwestuje w te gałęzie nauki tak bardzo, jak w nauki STEM – gdzie wyniki często można opatentować, zastosować w przemyśle i spieniężyć. Jeśli jednak w końcu uda Ci się zdobyć takie stanowisko, Twoje życie zawodowe może być naprawdę szczęśliwe.

Wyobraź sobie, że spędzasz kilka lat ciesząc się autonomią i wolnością w codziennym życiu, czytając interesujące Cię tematy, dyskutując z innymi badaczami z Twojej dziedziny, którzy podzielają Twoją pasję, formułując własne opinie oraz pisząc artykuły i eseje podsumowujące Twoje wnioski dla szerszej publiczności, oraz prezentując te wnioski na konferencjach.

Oczywiście, tak jak w podstawowych naukach ścisłych, w tego typu studiach doktoranckich można również doświadczyć pewnej samotności. Jednak programy doktoranckie w naukach humanistycznych zwykle pozostawiają doktorantom więcej czasu na zrekompensowanie tej samotności poprzez rozwijanie dynamicznego życia społecznego i angażowanie się w szereg zajęć dodatkowych niż programy doktoranckie w STEM.

TWOJE MOŻLIWOŚCI

Szansa Na Zdobycie Stałej Pozycji

Jeśli połączysz głęboki poziom wiedzy w określonej dyscyplinie naukowej z dobrymi umiejętnościami networkingowymi, przy odrobinie szczęścia możesz otrzymać stałe zatrudnienie na uczelni. Zapewni Ci to stałą umowę o pracę, która (prawie) nigdy nie zostanie rozwiązana.

Umowa na czas nieokreślony w nauce pozwala między innymi na wysokie wynagrodzenie, wysokie poczucie bezpieczeństwa, pracę z inteligentnymi ludźmi, możliwość samodzielnego definiowania problemów badawczych, a do tego strumień młodych pracowników do realizacji swoich pomysłów, liczne wyjazdy do najpiękniejszych miejsc na świecie i wysoki poziom społecznej akceptacji. I to jest (chaotyczne, ale) szczęśliwe życie!

Praca Z Przyjaciółmi

Kiedy zostaniesz starszym badaczem, możesz swobodnie zapraszać do swoich projektów współpracowników, których sobie życzysz. W szczególności możesz wybrać na współpracowników swoich bliskich przyjaciół! Jest to rzadka okazja na rynku pracy, a to może sprawić, że życie zawodowe będzie prawdziwą przyjemnością.

Możliwość Otrzymania Zapłaty za Naukę

Kariera naukowa w praktyce oznacza, że zarabiasz na samorozwoju. Dostajesz pensję za naukę przez całe życie i stawanie się lepszą wersją samego siebie. W żadnym innym środowisku pracy tak nie jest! Jeśli traktujesz życie jak podróż, akademia może być miejscem dla Ciebie.

Wysoka Aprobata Społeczna

Podobnie jak w przypadku, gdy pracujesz dla innych instytucji publicznych i organizacji pozarządowych, możesz cieszyć się dużą aprobatą społeczną. Dla niektórych nie ma to aż takiego znaczenia, dla innych jest to jedna z głównych zalet zostania naukowcem.

Obraz naukowców w społeczeństwie jako pokornych, skromnych, ciężko pracujących ludzi, którzy działają na rzecz dobra publicznego jest jednoznacznie pozytywny w społeczeństwie. Dlatego za każdym razem, gdy mówisz o swojej pracy, najpewniej spotkasz się z pozytywnymi reakcjami ze swojego otoczenia. A w niektórych krajach, takich jak Indie, naukowiec w rodzinie jest powodem do dumy całej rodziny!

Możliwość Dzielenia Się Swoją Pracą Ze Światem

Jako naukowiec będziesz zachęcany/a do dzielenia się swoim know-how. W sektorze prywatnym firmy chronią swoje know-how umowami o zachowaniu poufności, a każdy, kto łamie zasady, będzie musiał ponieść poważne konsekwencje. Firmy nie organizują międzynarodowych konferencji, po to aby w każdym szczególe zaprezentować przedstawicielom innych firm, jak zrealizowały swoje projekty. Nikt nie udostępnia swoich metod i algorytmów, aby można było je odtworzyć.

Jednak w środowisku akademickim wyniki Twojej pracy są dobrem wspólnym, które należy do społeczeństwa. Dlatego po opublikowaniu Twojej pracy możesz z dumą udostępniać swoje metody i wyniki w każdym szczególe — najlepiej udokumentowane w taki sposób, aby czytelnik mógł samodzielnie odtworzyć Twoje wyniki. Dlatego, jeśli dzielenie się swoją pracą z opinią publiczną jest dla Ciebie ważna, akademia jest właściwym miejscem do rozwoju.

Umieszczasz Swoje Nazwisko W Swojej Pracy

Ten punkt może początkowo brzmieć jak szczegół. Jednak dla wielu osób — zwłaszcza tych, które mają artystyczny i kreatywny charakter – podpisywanie się pod swoją pracą motywuje i dodaje sił do pracy.

W przemyśle cały zespół produkuje nowy produkt lub dokument pod marką firmy, a opinia publiczna nie wie, jaki był Twój dokładny wkład w projekty. Oczywiście dobry menedżer zadba o to, abyś został doceniony/a za swoje osiągnięcia w zespole — jednak Twoje nazwisko nie zostanie wymienione w podręcznikach historii, nawet jeśli zrobiłeś coś naprawdę przełomowego.

Natomiast w środowisku akademickim umieszczasz swoje imię i nazwisko na każdym artykule naukowym, a następnie staje się ono widoczne dla całego świata. Dlatego też, jeśli ważne jest dla Ciebie, abyś został imiennie wymieniony publicznie za swoją pracę, akademia jest jednym z niewielu miejsc, w których masz zagwarantowane to uznanie.

Twoja Praca Staje Się Częścią Ludzkiego Dziedzictwa

Jeśli ma dla Ciebie znaczenie, jak zostaniesz zapamiętany/a, Twoje badania nie tylko zostaną opublikowane pod Twoim nazwiskiem, ale staną się także częścią światowego dziedzictwa tak długo, jak będzie istniała ludzkość. Kto wie — może sto lat po Twojej śmierci wyniki Twoich badań doprowadzą do rozwiązania jakiegoś dużego problemu związanego ze społeczeństwem lub środowiskiem. Takie przypadki zdarzały się już wielokrotnie.

Codzienne Życie Może Różnić Się Od Tego, Czego Oczekujesz Jako Laik

Wiele osób lubi pracować jako badacze, ponieważ są zafascynowani wizją studiowania takich tematów jak astronomia, początki Wszechświata, dzika przyroda, ludzkie poznanie, ekologia czy niektóre specyficzne zjawiska socjologiczne, które są dla nich niezwykle ważne w dzisiejszym świecie. Z tego powodu ubiegają się o przyjęcie na studia podyplomowe, oczekując, że od teraz będą spędzać dni wokół ludzi o podobnych poglądach i dyskutować o wielkich problemach współczesnego świata.

Cóż, niestety w większości projektów akademickich takie momenty są niezwykle rzadkie. Codzienne życie polega na siedzeniu w biurze i czytaniu specjalistycznej literatury, planowaniu projektów w każdym szczególe, skrupulatnej i często żmudnej realizacji tych projektów.

Za każdym razem, gdy dołączasz do Piątkowych Drinków ze swoimi kolegami i koleżankami ze szkoły doktoranckiej, jesteś zazwyczaj zbyt zmęczony/a, by w ogóle myśleć o pracy. Wiodącymi tematami stają się: planowanie wakacji, koncerty w mieście, kto-z-kim-się-umawia, plany na kolejny Dzień Instytutu, rozgrywki między profesorami w instytucie, czyj kontrakt się kończy i jak ewentualnie zatrzymać tę osobę poprzez zdobycie granta itp. Wszystko oprócz projektów naukowych!

Od czasu do czasu zaprezentujesz swoje postępy na seminarium współpracownikom lub podczas spotkania twarzą w twarz bezpośrednio swojemu szefowi lub przełożonemu. Raz lub dwa razy w roku możesz również wziąć udział w konferencji, podczas której masz szansę wdać się w bardziej filozoficzny spór na temat tego, co robisz w międzynarodowym i nieformalnym otoczeniu.

Ale to by było na tyle! W życiu codziennym praca jest systematyczna, uporządkowana, dość mechaniczna, a często nawet monotonna. Z tego powodu wiele osób przychodzących do akademii dlatego, że marzyło o uprawianiu nauki po obejrzeniu przez lata fascynujących filmów dokumentalnych na kanale Discovery, szybko się zawodzi i często rezygnuje.

Łatwiej Dostać Się Tu Niż Pozostać Na Dobre

W większości środowisk pracy, takich jak korporacje, firmy konsultingowe czy prestiżowe instytucje, trudno się tam dostać. Jednak gdy już uda Ci się wślizgnąć i zaprezentować się z dobrej strony, możesz podpisać umowę na czas nieokreślony i bezpiecznie w niej pracować tak długo, jak tylko zechcesz. W tym sensie trudniej jest dostać się niż zostać. Akademia jest jednak bezpośrednim przeciwieństwem tego modelu.

Obecnie jest wiele wolnych stanowisk doktoranckich i prodoktoranckich, a liczba ta prawdopodobnie nadal wzrośnie w nadchodzących latach. Jednak, jak wspomniano wcześniej, liczby działają przeciwko Tobie (Schillebeeckx i in., 2013). Nie każdy doktorant może pozostać w środowisku akademickim, a niektórzy z nich muszą przenieść się do przemysłu. W niektórych dziedzinach nauki i w niektórych krajach mniej niż 1% wszystkich doktorantów kończy pracę na etatowych, stałych stanowiskach wydziałowych. Oznacza to, że w efekcie masz mniej niż 1% szans na pracę w zawodzie, do którego zostałeś wyszkolony/a (!).

Uczelnie są świadome tego problemu. Dlatego oprócz szkolenia naukowców rozpoczynających karierę naukową inwestują również w tworzenie centrów karier oraz opracowywanie kursów i programów stażowych dla doktorantów i badaczy podoktoranckich. Celem tych działań jest pomaganie młodym naukowcom w rozwijaniu umiejętności, które okażą się przydatne również na stanowiskach przemysłowych poza środowiskiem akademickim.

Miej jednak świadomość, że i tak musisz sam(a) zająć się swoją karierą. Musisz sam/a odkryć, jakie są Twoje podstawowe kompetencje i jakie będą Twoje możliwe scenariusze przyszłej kariery — Twój pracodawca nie odpowie na wszystkie te pytania za Ciebie ani nie znajdzie Ci następnej pracy. Wielu naukowców popełnia błąd, odkładając planowanie kariery do końca kontraktu, kiedy jest już w zasadzie za późno.

Niesamowita Presja Na Wyniki

Jak wspomniano wcześniej, publikacje recenzowane są walutą akademicką. Obecnie ruch Otwartej Nauki próbuje zmienić tę sytuację, np. honorując także inne formy wkładu, takie jak np. tworzenie otwartego oprogramowania (np. opublikowanego za pośrednictwem GitHub), patentów, osiągnięć w mentoringu początkujących badaczy, otwarte recenzje publikacji naukowych w Internecie itp. Jednak zmiany w systemie akademickim są powolne, a recenzowane publikacje w czasopismach o wysokim współczynniku Impact Factor są nadal najbezpieczniejszym sposobem zabezpieczenia swojej przyszłości na ścieżce kariery akademickiej.

Powoduje to ekstremalną presję na indywidualne wyniki i często skutkuje p- hackingiem lub presją na p-hacking. Krótko mówiąc, p-hacking oznacza popełnianie świadomych błędów metodologicznych w celu poprawy statystycznej istotności wyników badań.

Może to polegać na przykład na wielokrotnym analizowaniu danych wieloma metodami i przy użyciu wielu zestawów parametrów oraz pomijaniu wyników niekorzystnych dla hipotezy badawczej, ukrywaniu “null results”, wyłączaniu “outliers” z danych, przerywanie badania naukowego, gdy tylko wyniki cząstkowe wykażą pożądany efekt itp.

W rzeczywistości istnieje szeroki zakres praktyk, które można zaliczyć do kategorii „p-hacking”. Wielu badaczy rozpoczynających karierę nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że ich proces badawczy jest błędny i wiąże się z jakąś formą p-hackingu.

Ponadto p-hacking jest niezwykle trudny do wykrycia w procesie recenzowania manuskryptów naukowych. Na przykład, w jaki sposób recenzenci mogą kiedykolwiek dowiedzieć się, że duża część danych i wyników nie została przedstawiona w manuskrypcie? Nie jest to możliwe. Dlatego często nikt nie poprawia błędów wynikających z p-hackingu.

Co gorsze niestety, w niektórych przypadkach badacze również świadomie p- hackują, gdyż od tego zależy los ich publikacji, a co za tym idzie także ich umowa o pracę. Kontrakty są tak krótkie, a presja publikacji tak duża, że muszą stanąć przed poważnym dylematem moralnym: czy lepiej uczciwie nazywać rzeczy takimi, jakie są, nawet jeśli wyniki nie są imponujące i nie wykazują żadnego ciekawego efektu?

A może lepiej “pomasować dane” i ponownie przeprowadzić analizę, mając nadzieję, że następnym razem wynik będzie bardziej ekscytujący dla Twojego szefa i dla reszty społeczności naukowej? Biorąc pod uwagę surowy i niepewny charakter życia akademickiego, nic dziwnego, że zdarzają się osoby, które decydują się na masowanie danych.

Zwłaszcza, że w przypadku, gdy pod koniec umowy okaże się, że Twój projekt badawczy nie przynosi żadnych interesujących i znaczących rezultatów, niestety to Ty (a nie Twój szef) ponosisz wszelkie konsekwencje – nawet jeśli Twój szef zaproponował projekt. Dzieje się tak dlatego, że profesorowie zajmujący się etatem mogą czuć się bezpiecznie, jeśli chodzi o ciągłość swoich kontraktów, podczas gdy Ty musisz się martwić, jeśli Twoja publikacja nie jest wystarczająco imponująca. Jest to kolejny powód, dla którego tak dużo p- hackowania dzieje się w środowisku akademickim.

Hipokryzja

Jak wspomniano wcześniej, w każdej konkurencyjnej dziedzinie potrzebujesz pewnych cech gwiazdy, aby zajść daleko. W powszechnym mniemaniu w środowisku akademickim najbardziej potrzebna jest inteligencja. Mianowicie, najwybitniejsi badacze to najwięksi mózgowcy o najbardziej kreatywnych umysłach. Cóż, tak było przed wiekami. Oczywiście mózgi są nadal potrzebne do budowania kariery akademickiej. Jednak teraz, w czasach ostrej konkurencji o stanowiska, uznanie opinii społecznej i budowanie osobistych wpływów, mózgi już nie wystarczają.

Mianowicie, w dzisiejszym środowisku akademickim, badacze, którzy ostatecznie zajmują wysokie stanowiska to zazwyczaj ci, którzy mają pewną aurę autorytetu i mądrości. Chętnie dzielą się swoimi koncepcjami z publicznością, a kiedy mówią w natchnieniu ze sceny, brzmi to jak najprawdziwsza prawda. Ten rodzaj „energii karmicznej” przysparza im szacunku, pozwala przekonywać innych do swoich koncepcji i opinii, oraz pozyskiwać zwolenników, którzy zechcą wprowadzać te koncepcję w życie.

Uczeni odnoszący sukcesy w nauce to często ci, którym udaje się stworzyć wrażenie, że wszystko przychodzi im łatwo — mimo że w rzeczywistości pracują po nocach i mają swoje problemy, do których nigdy się inie przyznają. Opłaca się rozwijać taki PR, ponieważ starsi naukowcy i agencje grantowe są skłonne inwestować czas i pieniądze w takich pozytywnych i bezproblemowych ludzi, jak potencjalnych przyszłych liderów.

Dlatego wielu naukowców przykleja sobie uśmiech do twarzy – rozmawiają i tweetują tylko o swoich udanych projektach, właśnie podpisanych kontraktach, innych osiągnięciach zawodowych i pozytywnych wydarzeniach, takich jak egzotyczne wakacje. Próbują stworzyć wrażenie, że życie jest dla nich łatwe. Łatwo wpaść w depresję patrząc na te „idealne” postaci. W rzeczywistości, ci ludzie ciężko pracują zamiatając pod dywan wszystko, czego nie udało im się osiągnąć.

Ten ostatni trend zaczął się jednak ostatnio zmieniać, co jest związane z kulturą akademickiego Twittera/X. Mianowicie, większość naukowców jest aktywna na Twitterze/X i coraz bardziej akceptowane, a nawet dobrze widziane jest dzielenie się osobistymi trudnościami z publicznością Twittera/X, niezależnie od etapu kariery akademickiej (Cheplygina et al., 2020).

Mimo to nadal osoba, która wydaje się być szczęśliwą i nieskazitelną maszyną do produkcji publikacji, ma większe szanse na długoterminowy sukces w nauce niż osoby, które szczerze mówią o codziennych niepowodzeniach.

Presja Na Relokację

Nawet jeśli pracujesz w międzynarodowym środowisku i masz współpracowników za granicą, z jakiegoś dziwnego powodu nadal oczekuje się, że powinieneś/powinnaś zdobywać „międzynarodowe doświadczenie” podróżując za granicę w trakcie swojej kariery. Albo przynajmniej kilka razy zmieniając pracodawcę w swoim kraju, aby “poszerzyć swoją perspektywę”. Dla wielu osób w młodym wieku jest to ekscytująca część kariery akademickiej. Kiedy jednak osiągniesz wiek, w którym Twoja rodzina stanie się dla Ciebie priorytetem, konieczność dalszych przeprowadzek staje się ciężarem.

Słaba Praca Zespołowa

Jak wspomniano wcześniej, akademia jest dość indywidualistyczna. Wiele zespołów istnieje tylko na papierze — ostatecznie każdy członek zespołu i tak musi zadbać o własne akademickie CV.

Ten system w ogóle nie promuje efektywnej pracy zespołowej. Jedna rzecz, którą należy wyjaśnić, to: praca zespołowa w środowisku akademickim nie jest kiepska dlatego, że ludzie w środowisku akademickim są egocentryczni. Wręcz przeciwnie; często są oni chętni do pomocy innym poza godzinami pracy, nawet jeśli oznacza to utratę równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

Jednak to system akademicki nie promuje pracy grupowej, a raczej indywidualny styl pracy. Każdy projekt powinien zaowocować przynajmniej jedną publikacją naukową, a Twoje miejsce w kolejności autorów tego artykułu determinuje postrzeganie Twojego osiągnięcia naukowego. W rezultacie naukowcy mają motywację do umieszczania swojego nazwiska na jak największej liczbie artykułów, jednocześnie robiąc jak najmniej dla każdego z projektów, w których uczestniczą, aby maksymalizować swój dorobek naukowy pod agencje grantowe.

Ponadto, ponieważ naukowcy traktują priorytetowo kończenie projektów, w których są wiodącymi autorami, często opóźniają wnoszenie wkładu do projektów, w których są pomniejszymi autorami, a w rezultacie blokują te projekty.

Sytuacja jest tak samo niezdrowa, kiedy spojrzymy na relację pracodawca- pracownik. W przeciwieństwie do przemysłu, w środowisku akademickim szefowie i ich pracownicy często mają sprzeczne cele. Mianowicie, Twój szef często chce, abyś wykorzystał(a) do pracy ich własne pomysły badawcze, które rozwinęli wiele lat temu, aby pomagać im budowanie własnego nazwiska — zamiast pomagać Ci w opracowaniu własnej linii badań.

Oczywiście, są przykłady wspaniałych szefów akademickich, którzy będą przedkładać mentoring i pomoc w Twojej karierze ponad swoje osobiste cele i upewnią się, że macie maksymalny stopień synergii we współpracy. Nie jest to jednak regułą.

Ponadto w wielu krajach (takich jak Holandia) wynagrodzenie jest wypłacane bezpośrednio z budżetu laboratorium, a nie z budżetu wydziału czy departmentu. W pewnym sensie oznacza to, że należysz do swojego szefa. Dlatego jeśli brakuje Ci pracy zespołowej i wsparcia, a chcesz zmienić swoją grupę badawczą, musisz znaleźć nową pracę gdzie indziej.

Sytuacja jest inna w niektórych krajach, takich jak Stany Zjednoczone, gdzie szkoły podyplomowe oferują stypendia. Teoretycznie możesz zmienić przynależność do laboratorium w ramach tej samej uczelni podczas studiów magisterskich, ale to utrudnia życie i często jest odbierane jako porażka.

Gry, Gry, Gry

Jeśli chodzi o gry strategiczne, akademia niewiele różni się od środowiska korporacyjnego — a w rzeczywistości często jest nawet gorsza. Po prostu nie ma wystarczająco dużo miejsca, aby wszyscy zostali „do emerytury”, dlatego wszyscy dokładają wszelkich starań, aby zwiększyć swoje szanse na pozostanie w grze. Jest więc wiele gier, które będziesz musiał tolerować, aby przetrwać w środowisku akademickim — im bardziej konkurencyjna dziedzina, tym bardziej skomplikowane staną się Twoje relacje z ludźmi.

Na przykład, jeśli jesteś członkiem dużego konsorcjum, możesz spodziewać się, że raz na jakiś czas w Twojej publikacji w magiczny sposób pojawią się dodatkowi autorzy, mimo że nie mieli nic wspólnego z projektem. Dzieje się tak, ponieważ Twój profesor jest coś winien komuś innemu lub ponieważ w ramach konsorcjum obowiązuje wewnętrzna zasada wymieniania wszystkich członków jako autorów… lub też z innych niepowiązanych powodów. A raz na jakiś czas Twój artykuł zostanie odrzucony tylko dlatego, że anonimowy recenzent nie toleruje niektórych badaczy z listy autorów, więc kopie ich pod stołem i anonimowo bombarduje Twoją pracę.

Ogólnie rzecz biorąc, będziesz musiał(a) nauczyć się, jak zmaksymalizować swoje wyniki… I często oznacza to przewagę ilości nad jakością. Czasy, w których można było spędzić kilka lat samodzielnie tworząc jakiś koncept w przytulnym biurze, już dawno minęły. Jeśli chcesz pozostać w nauce na dłużej, musisz grać w tę grę i strategicznie planować swoje projekty badawcze w taki sposób, aby zmaksymalizować szanse na publikację swojej pracy i zwiększyć “istotność” swojej pracy naukowej tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Rekrutacja jest również częścią gry akademickiej. Od czasu do czasu możesz stracić stanowisko na rzecz innego kandydata — nawet jeśli miał on znacznie skromniejszy życiorys akademicki od Ciebie — tylko dlatego, że miał(a) osobistą więź z kierownikiem badawczym projektu. Szczerze mówiąc, trudno jest znaleźć pracę na wyższym stanowisku niż doktorat, jeśli nie znasz osobiście nikogo w laboratorium, do którego aplikujesz.

Liderzy laboratorium wiedzą, że zatrudnienie kogoś do kontraktu to kilkuletnie zobowiązanie do codziennej pracy z tą osobą, dlatego wolą stawiać na bezpieczne typy i zatrudniać osoby, które poznali już wcześniej. Co gorsza: często zdarza się, że stanowiska są otwierane z myślą o konkretnym kandydacie i ogłaszane publicznie tylko dlatego, że formalnie muszą być ogłoszone. Tak więc w rzeczywistości masz małe szanse na zdobycie pozycji w otwartym procesie aplikacji, bez względu na to, jak dobry jesteś.

Jednak rywalizacja w środowisku naukowym niekoniecznie musi być dla Ciebie złą wiadomością. Jeśli lubisz formułę programów telewizyjnych, takich jak „The Survivor”, możesz dobrze pasować do kariery akademickiej. W rzeczywistości wiodąca zasada jest tutaj taka sama: aby pozostać w środowisku akademickim przez całe swoje życie zawodowe, musisz nie tylko być kompetentnym badaczem, ale także przechytrzyć, ograć i przeżyć wszystkich innych.

Opóźniona Gratyfikacja

W firmach prywatnych pracownicy zazwyczaj muszą wykonać kilka drobnych zadań w ciągu tygodnia. I zazwyczaj otrzymują małe nagrody za wykonanie każdego z tych zadań. Może to być wyraz uznania tak mały jak przysłowiowy „uścisk dłoni szefa”, ale mimo wszystko jest to radosny moment.

Naukowcy za to muszą rozwijać świętą cierpliwość, ponieważ dni triumfu są rzadkością. Raz lub dwa razy w roku zdobędziesz jakąś publikację i będziesz świętować. Raz lub dwa razy w roku wystąpisz na konferencji lub seminarium i też będzie to powód do świętowania. Poza tym badania to codzienność z dala od świata, dlatego musisz znaleźć sposoby na motywowanie się. Dobrze jest też znaleźć grupę rówieśników dla wzajemnego wsparcia, w przeciwnym razie Twoje życie codzienne stanie się trudne.

Słaba Korelacja Między Dochodem Osobistym A Jakością Pracy

Zwłaszcza na wczesnych etapach kariery akademickiej Twoje wynagrodzenie zależy od liczby lat doświadczenia zawodowego, a nie od Twoich umiejętności i zdolności do prowadzenia badań.

Jeśli podczas trwania kontraktu opublikujesz dziesięć artykułów, a Twój kolega z grupy badawczej opublikuje tylko jeden artykuł, spędzając połowę czasu pracy na piciu kawy w stołówce, nadal będziecie otrzymywać taką samą pensję. Bez premii, bez specjalnych dodatków. Czasami może to nawet działać na odwrót: czas spędzony na piciu kawy z kolegami często daje więcej możliwości zatrudnienia niż czas spędzony w samotności na rzeczywistej pracy!

Czynnik Szczęścia

Z karierą akademicką wiąże się silny czynnik szczęścia. Jeśli nie zdobędziesz nadającego się do publikacji projektu doktoranckiego i jeśli nie znajdziesz kilku dobrych mentorów, którzy wesprą Cię na wczesnych etapach kariery akademickiej, będziesz mieć trudności z otrzymaniem pierwszych osobistych stypendiów i pozostaniem na dłużej na ścieżce kariery akademickiej — bez względu na to, jak bardzo utalentowaną osobą jesteś. Niestety wiele talentów zostało zmarnowanych z powodu źle zaplanowanego projektu doktoranckiego.

Brak Stabilności Pracy

Nawet jeśli jesteś fantastyczny/a w swojej pracy, stracisz pracę zaraz po wygaśnięciu umowy. Również scena badawcza nieustannie się zmienia, podobnie jak najnowocześniejsze rozwiązania w nauce. Możesz wymyślić coś sprytnego w swoim doktoracie, a Twoje rozwiązanie stanie się przestarzałe dziesięć lat później tylko dlatego, że istnieją inne, nowsze rozwiązania wykorzystujące nowy sprzęt opracowany w międzyczasie. Nawet na pozycji profesorskiej nie jesteś całkowicie bezpieczny/a: krajobraz badawczy może się bardzo zmienić od dnia otrzymania umowy o pracę do dnia przejścia na emeryturę.

Wysoki Poziom Frustracji I Syndrom Oszusta

Obecnie wiele uwagi poświęca się problemom zdrowia psychicznego w środowisku akademickim (Woolston, 2019). Nawet jeśli uda Ci się znaleźć przyjemną pracę akademicką, nadal będziesz musiał(a) pracować z ludźmi, którzy nie są zadowoleni ze swojej obecnej sytuacji. Jeśli jesteś typem osoby, która łatwo wczuwa się w innych i zwykle dzielisz się emocjami z ludźmi wokół Ciebie, może to być wyczerpujące na dłuższą metę.

W środowisku akademickim jest też jeden wspólny problem: kompleks oszusta (o czym również wspomniano wcześniej w rozdziale poświęconym firmom konsultingowym). Większość naukowców cierpi na ten syndrom w pewnym momencie swojej kariery. Może to być związane z faktem, że jako aktywny badacz jesteś liderem własnego projektu badawczego i inni polegają na Twojej wiedzy w obszarze Twojej specjalizacji.

W związku z tym musisz prezentować kompetencje, pewność siebie i umiejętności przywódcze w pracy. Co więcej, Twoja rodzina, sąsiedzi i przyjaciele spoza środowiska akademickiego zazwyczaj są z Ciebie dumni i traktują Cię jako „najmądrzejszą osobę w otoczeniu”.

Podczas gdy Ty pracujesz nad pytaniem badawczym, na które prawdopodobnie nikt nigdy nie odpowiedział w historii ludzkości. Twoje codzienne życie jest pełne wątpliwości, jak postępować i nigdy nie możesz być pewien/pewna wyników projektu, bez względu na to, jak dobry/a jesteś. W takich warunkach łatwo o syndrom oszusta.

Fałszywy “Impakt”

W środowisku akademickim każdy marzy o wielkich odkryciach, które doprowadzą do publikacji w Nature, a nawet do nagrody Nobla. Jednak nie każdemu może się to udać — takie osiągnięcia są prestiżowe właśnie z powodu ich niedostępności. Jednak każdy może założyć konto na Twitterze i zacząć zbierać obserwujących. Niestety, wielu naukowców błędnie traktuje budowanie obecności w mediach społecznościowych jako oznakę wpływu na społeczeństwo, i przez to rekompensują swoją frustrację wynikającą z braku sukcesu akademickiego, zbierając polubienia, retweety i obserwacje.

Ta pogoń za popularnością często wiąże się z pewnego rodzaju hipokryzją. Na przykład, gdy jakiś temat staje się popularny w mediach społecznościowych, wszyscy zaczynają się wypowiadać, a Twitter/X natychmiast staje się maszyną do produkcji aktywizmu.

Jeśli więc tworzysz realne rozwiązania rzeczywistych problemów, przygotuj się na zdrową dawkę frustracji, ponieważ miną wieki, zanim ktokolwiek dowie się o Twojej pracy i dostrzeże wartość, jaką tworzysz wśród morza memów i haseł ze strony ludzi, którzy nie mają pod ręką żadnych rozwiązań, ale czują się zmuszeni poinformować resztę świata, że „obchodzi ich dany problem”.

Musisz Nauczyć Się, Jak Pracować We Właściwy Sposób

Umiejętności pracy w sieci niezbędne w środowisku akademickim różnią się od umiejętności pracy w sieci przydatnych w przemyśle. Podczas gdy w innych kulturach pracy wpływ Twojej sieci rośnie liniowo (lub nawet kwadratowo!) wraz z liczbą osób, które znasz, w środowisku akademickim nie.

Tutaj o wiele ważniejsze jest stworzenie sieci bezpieczeństwa — kilku solidnych naukowców w swojej dziedzinie, z którymi rezonujesz na poziomie osobistym i którzy będą chcieli współpracować z Tobą przy pisaniu grantów i prowadzeniu projektów badawczych przez wiele lat. Niektórzy profesorowie publikują manuskrypty i piszą granty w tych małych klikach przez całe ich kariery.

Pamiętaj, że ci, którzy cytują Twoje prace, często nie znają Cię jako osoby — cytują Cię, ponieważ uważają, że Twoja praca jest dla nich pouczająca. Dlatego nie jest obowiązkowe docieranie do tysięcy ludzi, uścisk dłoni i nawiązywanie osobistego kontaktu z każdym z nich. To błąd, który ludzie często popełniają w środowisku akademickim: na konferencjach i na Twitterze nawiązują wiele swobodnych przyjaźni z innymi badaczami, myśląc, że teraz zbudowali sieć kontaktów. Kiedy jednak przychodzi szukanie kolejnego kontraktu, ze zdziwieniem dowiadują się, że cała ta „sieć” przypadkowych znajomości nie jest zbyt pomocna.

Współczesne Niewolnictwo

Choć żyjemy w XXI wieku już od ponad dwóch dekad, w środowisku akademickim wciąż istnieją pozostałości średniowiecznego systemu niewolnictwa. Na przykład w średniowieczu listy polecające służyły do przekazywania personelu między różnymi członkami elity — opinia poprzedniego właściciela była jedynym źródłem informacji o kompetencjach nisko urodzonych chłopów.

Dziś, w dobie Internetu, wszystkie informacje o Twoich kompetencjach i doświadczeniu zawodowym są dostępne online 24/7. A jednak Twój nowy „właściciel” (czytaj: Twój następny szef akademicki) woli wiedzieć, co myślał o Tobie Twój poprzedni „właściciel”. Chociaż zdecydowana większość pracodawców akademickich stara się być uczciwa wobec swoich pracowników i pomagać im w karierze, w wielu przypadkach negatywne listy polecające skutecznie blokowały kariery utalentowanych badaczy.

JAK OGŁASZA SIĘ NOWE STANOWISKA

Istnieją trzy główne sposoby uzyskania kontraktu doktorskiego. Są to:

1. Aplikowanie na jedną z ofert pracy ogłaszanych online. Pozycje akademickie, w tym kontrakty doktoranckie, są zazwyczaj ogłaszane na platformach internetowych, takich jak Academic Transfer. W większości krajów nowe stanowiska w instytucjach publicznych prawnie muszą być ogłaszane przez Internet, dlatego możesz mieć pewność, że jeśli praca w określonej dziedzinie nauki i na konkretnej uczelni Cię interesuje, nie przegapisz wakatów.

Ta ścieżka ubiegania się o pracę wydaje się najbardziej oczywista: widzisz ogłoszenie o nowym stanowisku doktorskim na fascynujący temat, tak więc pakujesz dokumenty i aplikujesz. Nie jest to jednak optymalny sposób na zdobycie kontraktu doktoranta. Niestety w praktyce wiele stanowisk doktoranckich ogłaszanych jest publicznie tylko dlatego, że muszą być, podczas gdy w rzeczywistości preferowany kandydat jest już znany zespołowi rekrutacyjnemu.

Co więcej, nawet jeśli zostaniesz zaproszony/a na rozmowę kwalifikacyjną, nadal jest to ryzykowne, ponieważ musisz zdecydować się na ścisłą współpracę z przyszłym promotorem przez kilka lat w oparciu o jedną rozmowę. Nie wiesz, czy się dogadacie jeśli chodzi o pracę nad rzeczywistym projektem. Twój promotor bardzo wpłynie na Twoje samopoczucie i szanse na zbudowanie kariery w środowisku akademickim — nawet bardziej niż wybrany przez Ciebie projekt! Dlatego ten scenariusz to hazard porównywalny do ślubu z nieznajomym/nieznajomą.

2. Aplikowanie poprzez kontakty osobiste. W tym scenariuszu najpierw kontaktujesz się z profesorem, z którym chcesz pracować nad konkretnym tematem doktorskim. Jeśli ta osoba dostrzeże Twój potencjał i otrzyma fundusze niezbędne do zaoferowania Ci stanowiska doktoranta, możesz mieć świetny początek kariery w nauce. Jak wspomniano powyżej, dobry kontakt z promotorem jest głównym czynnikiem sukcesu, jeśli chodzi o pomyślne ukończenie doktoratu i obronę pracy doktorskiej.

W takim przypadku nadal lepiej jest upewnić się, czy możesz też należeć do szkoły doktoranckiej, ponieważ da Ci to większe poczucie przynależności do grupy. Nawet przy najlepszym promotorze, rozpoczęcie kilku lat pracy w izolacji nie działa zbyt dobrze dla morale większości osób.

3. Napisanie własnego wniosku badawczego i udział w otwartym konkursie grantowym. Ostatnią opcją jest napisanie własnej propozycji badawczej i wzięcie udziału w jednym z wielu międzynarodowych konkursów grantowych.

Jeśli Twoja propozycja wygra z konkurencją, masz prawo do realizacji wybranego przez siebie projektu. Otrzymasz również nagrodę w formie stypendium osobistego, które możesz zabrać ze sobą, gdziekolwiek się udasz. To luksus, osobiste osiągnięcie i wspaniały początek kariery akademickiej, ale ma też swoją cenę.

Mianowicie, pisanie opłacalnych, nadających się do publikacji projektów badawczych to wyczyn! Nawet dla uznanych profesorów z 20-30-letnim doświadczeniem wymyślanie nowych projektów doktoranckich jest wyzwaniem, ponieważ trudno jest znaleźć odpowiedni kompromis między ryzykiem a nagrodą w projekcie.

Co więcej, jeśli nie pracowałeś/aś wcześniej w tej dziedzinie akademickiej, Twój techniczny żargon i wybór referencji może być ubogi i może nie odpowiadać oczekiwaniom ekspertów, którzy będą czytać propozycje. Może to prowadzić do znacznej straty czasu — możesz spędzić tygodnie na dopracowywaniu aplikacji, która nie ma szans na przebicie się. Ani na zdobycie grantu.

W takim przypadku lepiej jest najpierw skontaktować się z profesorem, którego wyobrażasz sobie jako swojego potencjalnego przyszłego promotora, i zapytać go, czy byliby skłonni pomóc Ci w stworzeniu propozycji badawczej.

Jeśli widzą w Tobie potencjał i chcą z Tobą współpracować, prawdopodobnie poprą również pomysł napisania niezależnej propozycji zdobycia tego projektu. Mają dobrą motywację, aby to zrobić, ponieważ w takim przypadku nie muszą wydawać swojego (zazwyczaj napiętego) budżetu na kontrakt, a zamiast tego do ich grupy badawczej zostaną wpompowane pieniądze zewnętrzne. A przy tym z ich poparciem i pomocą będziesz miał(a) znacznie większe szanse na wygranie konkursu.

Podsumowując, zawsze lepiej rozpocząć poszukiwania stanowiska doktoranta od znalezienia osoby, z którą chcesz pracować. Pamiętaj, że nawet najciekawszy projekt badawczy stanie się dla Ciebie piekłem, jeśli Twój promotor okaże się zgorzkniałą, zrzędliwą, mikro-zarządzającą osobą, która ma ego tripy i nie podziela Twoich poglądów na to, jak należy uprawiać naukę.

JAK ZAZWYCZAJ WYGLĄDA PROCES REKRUTACJI

Aby rozpocząć akademicką ścieżkę kariery, musisz najpierw dostać się do szkoły podyplomowej i uzyskać tytuł doktora (lub doktora filozofii, PhD). Istnieją również inne ścieżki, takie jak Doctor of Education (DE), ale skupmy się na najpopularniejszej ścieżce.

Tytuł Doktora zaświadcza, że jesteś w stanie prowadzić niezależne badania. W większości krajów, aby uzyskać ten tytuł, musisz udowodnić swoje umiejętności, publikując recenzowane artykuły w czasopismach akademickich i to z Twoim wiodącym autorstwem. W niektórych krajach trzeba również zdać egzamin zawodowy. W obu przypadkach Twoje programy doktoranckie kończą się publiczną obroną doktoratu.

Możesz ukończyć swój doktorat w wielu formach.

1. Szkoła Doktorancka. Po pierwsze, możesz zdecydować się na rozpoczęcie umowy w pełnym wymiarze godzin w ramach szkoły doktoranckiej. Jest to opcja często wybierana przez reprezentantów nauk ścisłych.

Szkoła doktorancka jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ zapewnia środowisko, w którym możesz rozwijać się jako naukowiec: duża grupa świeżych naukowców rozpoczynających karierę, którzy podzielają Twoje zainteresowania badawcze, uczęszczają na te same seminaria i wydarzenia towarzyskie oraz doświadczają tych samych trudności w codziennym życiu badawczym. Doktoranci studiujący w szkołach doktoranckich zwykle doświadczają mniej izolacji i problemów ze zdrowiem psychicznym niż doktoranci spoza szkół doktoranckich, dlatego ta forma studiów jest wskazana.

2. Indywidualny Doktorat. W naukach humanistycznych i niektórych gałęziach podstawowych nauk przyrodniczych większość stanowisk doktorskich ma charakter indywidualny. W tym systemie pracujesz tylko ze swoim promotorem, a czasami też z niektórymi współpracownikami Twojego promotora.

Taka forma doktoratu jest bardziej indywidualistyczna i izolowana. Jednak z drugiej strony wymagania są zwykle niższe. Dlatego tę opcję często wybierają również profesjonaliści, którzy już pracują w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin w przemyśle, ale wciąż marzą o zrobieniu doktoratu z tematu osobiście dla nich fascynującego.

W takim przypadku cały program studiów doktoranckich przechodzą w niepełnym wymiarze godzin, zwykle po godzinach pracy i bez wynagrodzenia. Ich kontakty z promotorem zwykle sprowadzają się do raportowania i omawiania postępów raz na jakiś czas, aż powstanie kluczowa masa pracy naukowej, którą można zamknąć w formie rozprawy i obronić jako rozprawę doktorską.

Chociaż wiele osób w wolnym czasie wybiera nieodpłatne studia doktoranckie w niepełnym wymiarze godzin, nie jest to wskazana opcja. Każdy projekt doktorski to ogromny wysiłek intelektualny. Jeśli zdecydujesz się robić to za darmo, poświęcisz cały swój wolny czas przez kilka następnych lat tylko po to, by być osobą stale przepracowaną, pozbawioną snu i głęboko sfrustrowaną, gdyż wykonujesz całą pracę za darmo – taką samą pracę jak inni, którzy robią studia doktoranckie w pełnym wymiarze godzin i są za to opłacani.

3. Doktorat W Prywatnej Firmie. Doktorat przemysłowy odbywa się w firmach współpracujących z uczelniami. W ideale, taki program doktorski jest najlepszym połączeniem obu światów, ponieważ daje akademickie umiejętności badawcze, a jednocześnie w tym samym czasie szkoli Cię w zakresie działania firm z powiązanej branży.

Trzeba jednak być ostrożnym przy wyborze tej ścieżki, ponieważ uczelnie i firmy zazwyczaj mają rozbieżne cele. Mianowicie, firmy płacą za Twój kontrakt i chcą się upewnić, że wyniki Twojego projektu badawczego będą miały wkład w produkty i usługi, które są obecnie w fazie rozwoju lub wniosą wkład w długoterminowy plan rozwoju firmy. Zazwyczaj nie popierają również publicznego ujawniania wszystkich szczegółów projektu, ponieważ może to ujawnić własność intelektualną firmy i spowodować straty w firmie, co grozi jej przejęciem przez konkurencję.

Jednocześnie Twoi promotorzy, a mianowicie profesorowie akademiccy, którzy nadzorują Twój projekt, są zazwyczaj bardziej zainteresowani nowościami i badaniami, które prowadzisz i publikacją Twojej pracy w recenzowanej literaturze niż komercyjną wartością Twojego projektu. Publikowanie w renomowanych czasopismach często wymaga publicznego ujawnienia zbioru danych i pełnego procesu badawczego, tak aby Twoja praca była w pełni odtwarzalna.

Podsumowując, pytanie „Czy zrobić doktorat i jak wybrać optymalną ścieżkę doktorską?” to obszerny temat do dyskusji. Więcej informacji można znaleźć w poście na blogu „Co Powinieneś Wiedzieć Przed Rozpoczęciem Doktoratu” (Bielczyk, 2020).

Jak Więc Znaleźć Pracę W Środowisku Akademickim?

Niezależnie od tego, którą ścieżkę doktorską ostatecznie wybierzesz, będzie trzeba ubiegać się o pracę zgodnie ze standardami akademickimi, a nie standardami branżowymi.

Mianowicie musisz pamiętać, że w środowisku akademickim “CV akademickie” jest używane zamiast typowego CV – co może być dla Ciebie ogromną zmianą kulturową, jeśli wcześniej pracowałeś/aś w przemyśle.

Akademickie CV ma zazwyczaj znacznie większą ilość treści niż zwykłe CV i zawiera wszystkie możliwe do zweryfikowania indywidualne osiągnięcia do tej pory: wszystkie dotychczasowe etapy edukacji, dodatkowe certyfikaty, wszystkie zajmowane stanowiska, listę przeprowadzonych przez Ciebie projektów, listę Twoich poprzednich publikacji, patentów, osobistych nagród i stypendiów, wystąpień publicznych, notatek prasowych, zajęć dodatkowych, które mogą dać wskazówkę, że masz umiejętności przywódcze (wszystko od organizowania małych wydarzeń po blogowanie lub podcasting).

W praktyce często oznacza to więcej niż 10 stron tekstu! Z drugiej strony CV akademickie zazwyczaj nie eksponuje Twoich umiejętności miękkich i kluczowych kompetencji jako takich — filozofia polega na tym, że Twoja praca przemawia sama za siebie. Możesz też dodać notatkę o swoich hobby i prywatnych zainteresowaniach po to, aby nadać swojemu CV bardziej osobisty charakter.

Sposób pisania listów motywacyjnych różni się również od sposobu, w jaki robi się to w przemyśle. Ubiegając się o stanowiska w prywatnych firmach, należy podkreślić, dlaczego chcesz dołączyć do konkretnego zespołu i jakie umiejętności możesz do niego wnieść. Kiedy jednak aplikujesz na stanowisko akademickie, musisz przede wszystkim przekonać pracodawcę, że pasjonujesz się tematem badawczym, którego dotyczy stanowisko, że ten temat badawczy jest prawie Twoją obsesją i że zrobisz wszystko, aby zrealizować ten projekt pracy, nawet jeśli oznacza to pracę 24/7.

Oczywiście w procesie rekrutacji liczą się również umiejętności miękkie, umiejętność prezentacji i komunikacji, a także umiejętność pracy w zespole.

Jednak ostateczne pytania, które pracodawca zada sobie przed podpisaniem z Tobą umowy, będą brzmieć: „Czy ta osoba jest wystarczająco zdeterminowana, aby przetrzymać mroczne czasy, przez które przechodzi każdy doktorant?” oraz „Czy ta osoba ma umiejętności techniczne niezbędne do ukończenia i obrony tego projektu?” Jak widać, jest to inny punkt widzenia niż u większości rekruterów zatrudniających kandydatów na stanowiska branżowe.

CZĘSTO SPOTYKANE ZWYCZAJE, O KTÓRYCH WARTO WIEDZIEĆ

Specyficzny Sposób Myślenia i Jednolite Poglądy Polityczne

Społeczność akademicka jest jednoznacznie lewicowa: istnieje (na szczęście!) wysoki stopień zróżnicowania kulturowego i etnicznego oraz zdecydowanie pozytywne nastawienie do ruchu LGBT+ i wszelkich mniejszości. Naukowcy są również zazwyczaj zaangażowani w kwestie związane z klimatem i ekologią i uważnie śledzą debaty polityczne na tym obszarze.

Nie oznacza to jednak, że środowisko akademickie jest nadmiernie tolerancyjne wobec wszelkiego rodzaju poglądów i opinii. Problem w tym, że większość naukowców, którzy nigdy nie pracowali poza swoim obszarem badawczym i nie spędzali dużo czasu na otwartym rynku pracy, nie ma wykształcenia finansowego. Często traktują oni prywatne firmy i przedsiębiorców jak zło do produkcji pieniędzy, bez podstawowego zrozumienia, że pieniądze nie rosną na drzewie, a ich pensje pochodzą z podatków tego właśnie „zła do produkcji pieniędzy”.

Ich światopogląd jest prosty: dla nich praca w sektorze publicznym to bycie dobrym człowiekiem, a praca w firmach i organizacjach dochodowych to bycie złym człowiekiem – i nie można ich odwieść od tego myślenia. Dlatego, jeśli masz kapitalistyczne poglądy i wspierasz prawicowe partie, które opowiadają się za niskimi podatkami i wspierają przedsiębiorców, może spotkać Cię wiele nieporozumień ze strony kolegów i koleżanek z akademii.

Networking Na Konferencjach

Aby pozostać na bieżąco w swojej dziedzinie, musisz prezentować swoją pracę na najważniejszych konferencjach w tej dziedzinie co najmniej raz w roku — a często częściej. A konferencje to o wiele więcej niż tylko dzielenie się wynikami projektu.

Porządna konferencja naukowa ma raczej atmosferę piknikową niż kongresową — zwłaszcza wieczorami! Konferencje odbywają się zwykle w pięknych lokalizacjach na całym świecie i oferują nie tylko możliwość dzielenia się wiedzą, ale także zwiedzanie i dużą dawkę wypoczynku. Są także doskonałą okazją do nawiązania nowych znajomości w terenie, budowania trwałych więzi ze współpracownikami i poznawania tych wszystkich inteligentnych ludzi, których prace czytujesz na co dzień.

Jest też kilka zachowań, o których powinieneś/powinnaś wiedzieć. Na przykład, na prawie każdej większej konferencji naukowej odbywa się tradycyjna impreza konferencyjna (no cóż, zwykle jest więcej niż jedna impreza!). A kiedy dołączysz do imprezy, możesz dowiedzieć się, że profesorowie, którzy na co dzień zajmują się pisaniem artykułów do Nature i przewodniczą wiodącym międzynarodowym organizacjom badawczym na co dzień, po kilku drinkach stają się mistrzami salsy, breakdance, tańca na stole i tym podobnych.

No i oczywiście, jako od członka grupy, oczekuje się od Ciebie, że pójdziesz na parkiet i pokażesz swoje umiejętności taneczne (lub ich brak). Atmosfera na takiej imprezie jest jak na wiejskim weselu, na którym tańczą razem ludzie w każdym wieku. Dlatego nikogo tak naprawdę nie obchodzi, czy umiesz tańczyć, czy nie – wszystko sprowadza się do wspólnej zabawy.

Akademicki Twitter/X I Akademicki LinkedIn

Każdy naukowiec musi zbudować własne portfolio udanych projektów badawczych, ale także swój publiczny wizerunek. W końcu, aby rozwijać swoją karierę akademicką, będziesz musiał(a) zostać swego rodzaju liderem. Obok zbierania publikacji i cytowań dyskusja akademicka przeniosła się także do mediów społecznościowych.

Dlatego dzisiaj jako osoba nauki powinnaś budować swoją obecność także w mediach społecznościowych, w szczególności na Twitterze/X i LinkedIn. Tocząca się tam dyskusja jest zwykle mieszanką dyskusji naukowej o nowych odkryciach, dzielenia się trudnościami w codziennym życiu badawczym i historiami osobistych niepowodzeń, które mają na celu podniesienie na duchu tych badaczy, którzy cierpią na syndrom oszusta.

Marka osobista w środowisku akademickim opiera się na dwóch filarach: z jednej strony pokazaniu, że jesteś ekspertem w swojej dziedzinie i aktywnym, odnoszącym sukcesy badaczem, a z drugiej empatycznym człowiekiem z własnymi prawami – nawet jeśli jesteś liderem!

THE GENERAL STRUCTURE OF THE WORKING ENVIRONMENT

Academic researchers have ranks. It works a bit like belts in karate, or ranks in the army. The lowest rank is a PhD, which is a certificate that you can function as an independent researcher. With this academic title, you are eligible to apply for high-ranked academic positions such as a Postdoctoral Researcher, Assistant Professor, Associate Professor, or Full Professor. Therefore, your journey in academia typically starts with landing a position of a PhD candidate. In most countries, the formal requirement to join graduate school is completing a BSc program in prior. However, starting a PhD program right after BSc is usually challenging, therefore, in practice, most of the PhD candidates are MSc graduates in fact. 

You need to know that at most research institutes, the structure of the working environment is different from most companies and public institutions. Namely, the structure is modular. Every department is divided into labs/research groups, which are effectively little companies with their own budgets, and their own problems. 

In some countries such as the United States, PhD students belong to the common cloud: they are granted a fellowship and belong to the graduate school which spans across labs, and have the autonomy to change labs and bring their fellowship with them during their time in grad school. In other countries such as the Netherlands, PhD students are effectively employees of the labs they belong to, and they are fully dependent on the lab PIs.

Furthermore, there is an “understream.” When you enter a research institute, you will soon learn that there is a net of close connections and interdependencies between people who are already employed there—as they are much more dependent on each other than you would think at first. Cliques naturally form in working environments when senior employees work with each other for way too long. Companies know about this caveat, therefore, they break cliques by shifting managers around the company on a regular basis. 

Unfortunately, in academia, this doesn’t happen. Once senior researchers are offered tenure contracts, they often stay in one place for the rest of their professional careers—which often means as long as 20-30 years. So, what will happen if people work next to each other for so long? Easy to predict that some circles of mutual support and mutual adversities will form.

Therefore, as a new kid on the block, you can discover that some PIs in your new workplace have not spoken to each other for many years because of some disagreement they once had. Some people owe each other favors from previous projects. And, you can painfully learn about it during your project—for instance when you find out that a few authors have been added to the author list on your paper for no apparent reason. The distribution of power also dynamically changes over time, and only a few people understand what’s really happening behind the curtains. 

You can only be certain about one thing: quite like in an army, if you are of lower rank then someone else, you are never right. 

WHAT DAILY LIFE IS LIKE

You Are the Master of Your Agenda

Of course, as in every other working environment, you will need to attend some obligatory meetings: the gatherings of the lab that you are a part of, the regular progress meetings with your supervisors, the seminars at your department, the conferences. 

However, apart from that, you will be in charge of administering your daily life. You won’t have a secretary or a manager that will tell you what the schedule for the week is. You won’t even have official office hours. In the vast majority of the research institutes and research groups, it is not expected that you are always at the site with the typical office hours, i.e., 9 am — 5 pm. Of course, it can be a blessing or a curse, depending on your ability to self-motivate yourself throughout the day and organize your workflow.

And, you can be sure of one thing: no matter how easy you walk in, or how late you leave your office, there will always be at least a few people in the building who working at the moment. And, you will always have more points on your to-do list that you can possibly manage. For this reason, it is easy to develop that itchy feeling that you don’t work hard enough—no matter how hard you work. Many early-career researchers suffer from the impression that they are not dedicated enough. 

And, it takes them years to learn that longer working hours don’t mean better results and that they need to develop the proper work-life balance. Some of them never manage to reach that balance anyways.

Academia Is a Form Of a Monastery…

…in which you are guided by your teacher, or your master, also known as your promotor. Promotor is our formal boss, who is responsible for the content of your project and for the quality of your thesis. This person will need to formally approve your thesis and invite the committee members for your PhD thesis dissertation. 

However, in practice, your promotor plays much more important role than just that. When you enter your PhD, you barely have any idea about how research looks from the kitchen. Your promotor has to teach you about the art of doing science: the craft of coming up with the right research questions, conducting responsible research, and convincing the audience that your results matter. 

Good promoters also introduce their students to their professional network and make sure that the students build themselves a solid safety net since the beginnings of their research career. They make sure that their students get off the ground, fly high, and become truly independent researchers after their PhD comes to the end. This is also why the choice of the right promotor is so crucial in the course of the academic career, and why it pays off to spend time looking for the right person to work with before you embark on your academic journey.

Short Contracts

On the one hand, academia resembles a monastery where practicing and celebrating science is an almost religious practice. On the other hand however, academic life is more stressful than a typical monk’s life—mostly for the reason that in the early stages of the academic career, contracts are short. A typical PhD contract lasts between 3-6 years (depending on the country). Postdoctoral contracts are typically even shorter and in many countries, as short as 1-2 years. 

In practice, in means that you often need to relocate to start a new job in another country, and as soon as you find yourself a cozy place to live, unpack your belongings, and figure out what your new project is all about, you have to start thinking about how to land your next contract.

Some people enjoy this adventurous lifestyle, especially when they are young, don’t have too many commitments, and enjoy traveling as such. However, for most people in academia, the necessity to swap contracts is a major liability, and one of the major reasons to walk away from academia at some point in their careers.

Watch Your Academic CV

For the bystanders, it might look like academia is highly collaborative: virtually any publication has multiple—often, even hundreds—authors. However, you should know that in fact, as an academic, at the end of the day, you will always be assessed for your individual academic achievement. Namely, throughout your career, you need to collect the portfolio of research projects you have participated in—and it is preferred that these projects resulted in a number of peer-reviewed research publications. Your portfolio will influence your chances of landing personal grants, internships, and next contracts, and therefore, progressing with your academic career. 

It is because your grant applications will be assessed by public granting institutions. For experts working there, the fact that you actively participated in multiple published projects is an indication that you are productive at work. A good publication record will convince them that giving you more trust and more public money to manage is a good investment that will give good return to the society. Your potential future bosses will also pay more attention to your job application if they see that you can deliver publishable manuscripts, as published papers is a vital currency for them as much as it is for you.

On Publishing in Academia

Of course, all researchers working in academia know the importance of publications in building a career in science. Therefore, you can prepare yourself for the fact that games will be played (more about it later in this chapter). Namely, this system incentivizes individual researchers to maximize the number of publications where their name appears, and also fight for a good spot on the authors list. 

As a rule of thumb, in most disciplines of science, the names at the beginning and at the end of the authors’ list are seen as the most prestigious. Therefore, many team members might try to secure these places as stop paying attention to the project when it becomes clear that they cannot achieve this goal.

Moreover, not every publications is respected the same. Although technically, you can always publish your manuscript online on one of the open preprint serves such as OSF.io, arXiv.org, or bioRxiv.org, in fact, the peer reviewed publications are still considered more prestigious and reputable. “Peer review” means that you need to send your work to one of the journals listed on a so-called Master Journal List. These journals are indexed and Academic journals have ranks known as Impact Factor. If you decide to go for an academic job, you will hear about Impact Factor much more than you would ever wish, as it is the real currency in academia.

This number reflects the average numbers of citations that articles published in this journal used to get in a certain time window. Impact Factor can vary in time, and is typically updated on a yearly basis. In fact, the numbers can also vary a lot between subfields of science: the more populated field, the more researchers working on the topic, the more citations and the higher the Impact Factor. 

Therefore, while in some branches of pure Mathematics, Impact Factors rarely reach more than IF=1.0, in mainstream areas of medicine and genetics, they can often reach as much as 30.0 or even 50.0. For this reason, your overall academic success is related not only to the quality on your work but also, to the popularity of the subject you are working on.

The Peer Review Process

It is also worth mentioning that people who need to make final decisions upon publishing your material are the editors of the academic journals, who ask (usually, anonymous) reviewers for their opinions. 

Reviewers are usually other researchers within the research field associated with the theme of the manuscript. In the review process, the reviewers have power over you in a sense that you are obliged to answer to every single comments that you receive from them or otherwise, your manuscript will not be accepted. 

Although the vast majority of reviewers aim give you constructive feedback, once in a while, someone overly critical or bitter (just because they happened to have a bad day, or because they work on the same research subject yet don’t have as exciting results as yours) can bash your work. 

Of course, you can kindly disagree with the reviewer’s comments and explain the reason why. Yet, if you refuse multiple requests from the reviewers’s side, the editor might eventually make a decision not to publish your work. At the end of the day, editors usually are former researchers but they not necessarily specialize in the same narrow discipline in which you work. Therefore, in the case of a dispute, they use to trust the reviewers’ opinions.

One thing to add is that, the review process can take long months, and often even years. And, you can get a rejection at each stage of the process—even after multiple rounds of corrections. In case you get rejection, you have the right to send your manuscript to another research journal. However, you are back to the starting line, in the sense that all the review process starts all over again—usually, with the new set of editor and reviewing team, whose you need to convince to publishing your work once again.

Citations

Next to publishing your papers, you should also care about the citations that your work receives. It is because the fact that you published your work in a reputable journal doesn’t mean that your particular paper will have an impact. If other researchers cite your work, this is when you can say that at least, you work got noticed in the field and influenced other researchers’ work. 

This is why one of the measurements personal success in science is a so-called H-Index. If you have H-index of 10, it means that you co-authored at least 10 publications which, to date, received at least 10 citations each. To increase your H-Index, it is not enough to write and publish more manuscripts—you also need to receive more citations per manuscript from the scientific community. Of course, this prompts lots of researchers to include self-citations in their manuscripts… Well, what can you do—it is survival after all!

Self-management

In practice, this system generates high degree of pressure on academic results. Before you even get involved in a project, you need to ask yourself: is this project even publishable? Is it of enough interest to a broader academic audience to get credit for reputable research journals with decent Impact Factor and get published there? In that sense, doing science can stop feeling like personal adventure and discovery mission, and start feeling like a game in which you need to score points to stay in the game for as long as you can. 

So, how does the daily life look? Well, it much depends on the field of science that you are going to join. There are 3 main types of workflow:

1. Applied STEM Sciences.

“STEM” stands for Science, Technology, Engineering, and Math. Applied sciences aim to directly apply the results of the research projects into creating new technologies, drugs, software and hardware solving societal problems. For instance, creating new treatment practices and diagnostic tools for healthcare, creating new infrastructure, building green solutions, improving on logistics, improving on the sanitary conditions in the developing countries, to building new functionalities in all industries, from financial markets, through meteorology, to pharmaceutical industry and even spacecraft. 

Today, there is a strong trend in applied STEM sciences to form research consortia: to pool the know-how and the manpower over multiple research groups working all around the globe to be able to achieve more and more ambitious goals. 

Working within a consortium is an artistic mess. Juggling projects, struggling with an overflow of emails, running to way too many meetings, trying to keep up with the recent findings in the field, applying to grant calls, sending conference abstracts, promoting your research (and yourself as well!) via social media… And, next to all this, trying to come up with some content that is fresh, creative, and useful for humanity. 

While working within a consortium, you still need to take care of your individual publishing record. Typically it means that next to getting involved in large, consortium-wide projects, you still need to cut out some smaller project for yourself, and lead that project as the lead author. Within a consortium, multiple researchers might develop research projects using the same data set that belongs to the consortium. Therefore, you need to keep your yes open, get track of what other people around you are doing at the moment, and make sure that your project is unique and distinct in topic from all the other projects to avoid a conflict of interest.

On the good side of things, although working in consortia makes your life hectic, it also brings many good qualities to your time in academia. As a member of a consortium, you are involved in many projects at all times whenever you want it or not. And, other people need you: ask you questions, ask you for advise, ask you for help with their projects. People are sociable by nature, and as a member of a consortium, you will never feel unnecessary or isolated. 

As you are under pressure to interact with lots of people—e.g., by regularly presenting your results to the consortium members in other countries—you will also naturally build a personal network in your field. You don’t need to scramble and make extra effort beyond working hours to build a network: it will just happen. So, with enough self-navigation skills, working in a consortium can become a start into a great career academic career for you. 

2. Fundamental STEM Sciences.

Fundamental STEM sciences mean pure sciences such as Mathematics, Theoretical Physics, Computer Science, and many others. Without fundamental findings, there would be no applied sciences. However, since fundamental research does not yield as direct impact on industry ad economy, then typically, governments invest less resources in supplying these branches of science.

Therefore, researchers working in fundamental STEM sciences are the minority. They typically enjoy much more peaceful working life than researchers in applied STEM sciences. They use to have one, individual, well-defined project and one leading mentor or a few mentors to work with on the daily basis. They use to work in a cozy office, with a steady working rhythm, and a few major checkpoints during the year when they present their work in a seminar or a specialistic conference in their subfield. 

This setting works just perfectly for some people, while others experience a deep feeling of isolation and a low level of satisfaction from work in such conditions (Tomasello, 2019).

3. Humanities/Social Sciences.

In humanities, the daily research life much differs from daily life in STEM sciences. Instead of conducting experiments in laboratory conditions as applied STEM scientists, or proving theorems as fundamental STEM scientists, you perform literature research. Which means that you analyze some topic by reading through tons of source materials, e.g., old documents from certain points in history or related to a particular public figure that are never analyze before. Or, you analyze certain current  societal problem by conducting field research: analyzing the problem based on a number of informational interviews (or, sometimes also automated surveys).  

In humanities, you are supposed to be the head of your project from the get go, and your mentors rarely influence the course of your project. Many PhD candidates in humanities publish in peer-reviewed literature as sole authors—which is rarely the case in STEM science where your promoter or other senior researcher is pretty much always involved and listed on your publications as a co-author. 

In general, it s hard to get a fully-paid PhD candidate position in humanities. The numbers of paid positions are low because most governments don’t invest in these branches of science as much as in STEM sciences—where the output can often be applied in industry and monetized. 

However, if you can eventually land such a position, you research life can be really happy. Just imagine spending a few years  wit high degree of autonomy and freedom in daily life, reading on topics that you are excited about, discussing with other researchers in your field who share your passion, forming your own opinions, and writing articles and booklets that explain your findings to the broader audience and get that audience engaged in your topic as well.

Of course, just as in fundamental STEM sciences, in this type of a PhD program, you can also experience some solitude. However, PhD programs in humanities usually leave the PhD candidates with more time to compensate for this solitude by developing a vibrant social life and getting involved in a range of extracurricular activities than the PhD programs in STEM.

YOUR OPPORTUNITIES

A Chance To Land a Permanent Position

If you combine a deep level of knowledge in a particular discipline of science with good networking skills, with a little bit of luck, you can climb up to a faculty position. It will secure you a permanent contract, which can (almost) never get terminated.

And the permanent contract allows for, among others: high salary, high sense of security, working with intelligent people, the opportunity to define research problems all by yourself, plus a stream of young labor to put your ideas to life, numerous travels to the most beautiful places, and a high level of social approval. And that’s a (busy but) happy life!

Working With Friends

When you become a senior researcher, you are free to come up with any collaborators for your projects you wish. In particular, you can choose your close friends! It is a rare opportunity in the job market, and this can make working life a real blast.

An Opportunity to Get Paid for Learning

A research career effectively means that you earn on your self-development. In no other working environment, this is the case! You get a salary for learning for a lifetime and becoming a better version of yourself. If you treat life as a journey, academia might be the place for you.

High Social Approval

Similarly as in cases when you work for any other public institutions and NGOs, you can enjoy high degree of social approval. To some people, it doesn’t matter all that much while to others, it is one of the major perks of becoming an academic. The society as a positive picture of academics as humble, modest, hard-working people who work on behalf of public good. Therefore, whenever you talk about your job, you will likely meet with lots of positive reactions from your environment. And in some countries, such as in India, a scientist in the family is the reason for the whole family to be proud!

The Ability To Share Your Work With the World

As an academic, you are encouraged to share your know-how. In the private sector, companies protect their know-how by Non-Disclosure Agreements. Anyone who breaks the rules will need to face serious consequences. Companies don’t organize international conferences so that everyone can present to the other companies’ representatives how they executed their projects in every detail. No one shares their pipelines so that it can be reproduced. 

In academia, however, the results your work are a common good that belongs o the society. Therefore, after your work gets published, you can proudly share your pipeline and results in every detail—preferably documented in a way than anyone can reproduce your results. Therefore, if the possibility to openly share your results with the public matters to you, academia is the place to go.

You Put Your Name On Your Work

This point might sound like detail at first. However, for many people—especially those who have an artistic and creative nature—it is motivating and empowering if they can put their own signature under their work. 

When you are in academia, you put your own name on every single research paper, and then it becomes visible to everyone around the globe. In industry, on the other hand, the whole team produces a new product or a document under the brand of the company, and the public opinion doesn’t know what your exact input was. 

Of course, a good manager will make sure that you are recognized for your achievements within the team—yet still, your name won’t be mentioned in the history books even if you did something truly groundbreaking. Therefore, if it’s important for you to be recognized for your work, academia is one of the few places where you are guaranteed to get this recognition.

Your Work Becomes a Part of the Human Heritage

If it matters to you how you will be remembered, your research will not only be published under your name but it will also become a part of the world heritage for as long as humanity exists.

Who knows—maybe a hundred years after you pass away, your research results will lead to a solution to some big problem related to the society or environment. Such scenarios happened on many occasions before.

WHAT YOU WILL NEED TO ACCEPT IN THIS WORKING ENVIRONMENT

The Daily Life Might Differ From What You Expect as a Laic

Many people fancy working as researchers as they are fascinated by the vision of studying topics such as astronomy, the origins of the Universe, wildlife, human cognition, ecology, or some specific sociological phenomena that they find extremely important in today’s world. For this reason, they apply to join graduate school expecting that from now on, they will be spending their days surrounding by likeminded people, and discussing the big problems in the world.

Well, unfortunately, in most types of academic projects, such moments are extremely rare. The daily life is all about sitting in your office and reading the specialistic literature, planning projects in every detail, meticulous and often tedious execution of these projects. Whenever you join Friday Afternoon Drinks with your colleagues from grad school, you are all typically too tired to even think about work anymore. The leading topics become: planning vacation, concerts in the city, who-is-dating-whom, the plans for the next Day Out, games between professors in the institute, whose contract ends next and how to possibly keep this person around by landing a grant, etc. Anything but science!

Occasionally, you will present your progress at a seminar to your colleagues or during 1-1 meeting straight to your boss, or your supervisor. Once or twice a year, you might also attend a conference where you have a chance to get into more philosophical dispute about what you do in an international and informal setting. But that would be it! In daily life, the work is systematic, structured, quite mechanistic, and often even boring. For this reason, many people coming to academia only because they dreamt about doing science after watching fascinating documentaries at the Discovery channel for years and years, soon get disappointed and often drop out.

Easier To Get in Than To Stay

In most working environments such as corporations, consultancy companies, or prestigious institutions, it is hard to get in. However, once you manage to sneak in and present yourself from good side, you can land a permanent contract and safely keep on working in that place for as long as you wish. In that sense, it is harder to get in than to stay. Academia, however, is a direct opposite of this model. Today, there are lots of open PhD candidate positions, and the numbers are probably still about to surge in the next years. 

However, as mentioned before, the numbers are against you (Schillebeeckx et al., 2013). Not every PhD graduate can stay in academia, and some of them need to move to industry. In some fields of science and in some countries, less than 1% of all the PhD candidates end up with a full-time, tenured faculty positions! That means that effectively, you have less than 1% chance to work in a profession that you get trained for.

Universities are aware of this problem. Therefore, next to training early career researchers in science, they also invest in building career centers and developing courses and internship programs for PhD candidates and Postdoctoral researchers. The aim is to help researchers develop transferrable skills that will also prove useful in industry jobs beyond academia. However, you need to be aware that at the end of the day, you need to take charge of your career development when working in academia. You need to discover what your core competencies and what your possible scenarios for the future career will be all by yourself—your employer won’t answer all these questions for you nor find you the next job. Many academics make a mistake of postponing their career planning until the end of their contracts when it’s basically too late. 

An Insane Pressure For Results

As mentioned before, peer-reviewed publications are the academic currency. Nowadays, the Open Science movement is trying to change this situation, e.g., by honoring also other forms of contribution, such as, e.g., creating open software (e.g., published via GitHub), patents, achievements in mentoring early career researchers, etc. However, the changes in the academic system are slow, and peer-reviewed publications in high-impact journals are still the safest way to secure your future on the academic career path. 

This results in extreme pressure for individual results and often results in p-hacking, or, the pressure to do p-hacking. In short, p-hacking means committing conscious methodological mistakes to improve on the statistical significance of the study results. It can involve, e.g., re-analyzing the data multiple times with multiple methods and multiple sets of parameters, and skipping the results unfavorable for your research hypothesis, hiding null results, excluding “outliers”, i.e., data points that lead to results inconsistent with the research hypothesis, discontinuing a research study as soon as partial results show the desired effect, etc. 

In fact, there is a broad range of practices that can fall into the “p-hacking” category. Many early career researchers are not even aware of the fact that their pipeline is erroneous and it involves some form of p-hacking. Plus, p-hacking is extremely hard to detect in the peer review process. For instance, how can the reviewers ever find out that large chunk of the data and results were not reported in the manuscript? They can’t. Therefore, it is often the case that no one even corrects the mistakes coming from p-hacking. 

Unfortunately, in some cases researchers also consciously p-hack when their publication record, and therefore also their contract, depends on it. The contracts are so short and the publication pressure is so high that they have to face a serious moral dilemma: is it better to honestly report the things as they are, even if the results that you’ve produced according to your original plan are not impressive and don’t show any interesting effect? Or perhaps, is it better to massage the data and rerun the analysis hoping that the next time, the outcome will be more exciting for your boss and for the rest of the research community? Given the harsh and uncertain nature of academic life, no wonder that some people choose to massage the data. 

Especially given that, in case when at the end of your contract, it turns out that your research project doesn’t lead to any interesting and impactful results, unfortunately it’s you and not your boss who has to bare all the consequences—even if your boss was the one who proposed the project. It is because tenure track professors can feel safe about the continuity of their contracts while you need to worry if your publication record is not impressive enough. It is yet another reason why p-hacking happens in academia.

Hypocrisy

As mentioned before, in every competitive field, you need some star qualities to get far. In the common opinion, what you need in academia the most is brains. Namely, that the most accomplished researchers are the biggest brainiacs with the most creative minds. Well, it used to be the case centuries ago. Of course, brains are still necessary to build an academic career. However, now, in the times of harsh competition for positions, social media, and the race to build personal influence, brains are not enough anymore.

Namely, in today’s academia, researchers who eventually land tenure positions are usually those who have some aura of grace and wisdom. They are eager to speak to the general audience about what they do, and whenever they speak, it sounds like ground truth. This type of “karmic energy” earns them respect, allows them to convince others to their concepts and opinions, get followers who are willing to adapt their research concepts, and create “impact.” 

Successful academics are often those who also manage to create a persona. To their environment, they appear to be so smart and talented that everything comes to them effortlessly—even though in fact, they work overnights and have their struggles, but never admit so. It pays off to develop such a persona, as more senior academics and grant agencies are willing to invest time and money in such people as potential future leaders.

Therefore, many academics put on a happy face—they only talk and tweet about their recent papers, contracts they have just signed, some other professional achievements, and happy events such as exotic vacations. They attempt to create the impression that life is easy for them. It is easy to get depressed when looking at these “perfect” figures. These people work hard and play it cool while they wiping everything they didn’t succeed in under the carpet.

The latter trend has recently started to change though, which is related to the Academic Twitter culture. Namely, most academics are active on Twitter, and it is more and more accepted and even encouraged to share personal failure and hardship  to the Twitter audience, regardless of your academic career stage (Cheplygina, 2020). Yet still, a person who seems to be a happy and flawless paper-producing machine stands higher chances of long-term success in science than individuals who are honest about the amount of failure that they experience daily.

The Pressure To Relocate

Even though you work in an international environment and have collaborators abroad, for some weird reason, there is still an expectation that you should gain an “international experience” by traveling abroad during your career. Or that you should at least swap institutions around the country a few times to broaden your perspective. For many people at a young age, it is an exciting part of academic career. However, once you reach the age at which your family becomes your priority, the necessity to keep on relocating becomes a liability.

Poor Teamwork

As mentioned before, academia is quite individualistic. Many teams exist only on paper—at the end of the day, every team member needs to take care of their own academic CV anyway. This system does not promote effective teamwork at all. One thing to make clear here is: teamwork in academia is not poor because people in academia are egocentric. Quite the opposite; they are often willing to help others beyond the working hours even if it means compromising on their work-life balance. However, the academic system does not promote teamwork but rather, individual working style. 

Every project is meant to result in at least one research publication, and your place in the sequence of the authors on that paper determines how your scientific achievement is perceived. As a result, academics have an incentive to get their name onto as many papers as possible while at the same time doing as little as possible for each one of the projects they participate in—as their publication record will be the major factor that the granting agencies take into account while dividing the money for future projects. 

Furthermore, since academics prioritize finishing projects in which they are the leading authors, they often delay giving input to the projects in which they are supporting authors, and as a result, block them. The situation is the same unhealthy we look at the employer-employee relationship. Unlike in industry, in academia bosses and their employees often have contradictory goals. 

Namely, your boss often wants you to exploit their own research ideas which they developed many years ago. Now, they work on building their name even further rather than helping you work out your own future line of research. Of course, there are examples of wonderful academic bosses who will prioritize mentoring you and helping you in your career over their personal goals, and make sure that you have a maximum degree of synergy in your collaboration. This is, however, not a rule.

Additionally, in many countries (such as the Netherlands), your salary is paid straight from your lab’s budget and not from the department’s budget. In a way, this means that you belong to your boss. Therefore if you lack teamwork and support, and  if you wish to change your research group, you need to find a new job elsewhere. The situation is different in some countries such as the US where graduate schools offer fellowships. Theoretically, you can change your lab affiliation within the same graduate school during graduate studies, but it makes your life harder and it’s often perceived as a failure.

Games, Games, Games

In terms of personal strategic games, academia is not much different from the corporate setting—and in fact it is often even worse. There is just not enough room for everyone to stay “till the end,” therefore, people can get to any length to improve on their chances to stay in the game. So, there are lots of games you will need to tolerate to survive in academia—the more competitive field, the more gamified the research becomes.

For instance, if you are a member of a large consortium, you can expect that once in a while, some extra author(s) will magically appear on your publication even though they had nothing to do with the project. 

It happens because your professor owes something to someone else, or because it is an internal rule within the consortium to list all the members as authors, or for any other unrelated reasons. And once in a while, your paper will be rejected only because an anonymous reviewer is not fond of some of the researchers on the authors’ list, so they make it personal, and anonymously bomb your work.

An in general, you will need to learn how to maximize your outcome… And it often means quantity over quality. The times when you could have spent a few years developing some concept alone in your cozy office are a long time gone. If you want to stay in science for longer, you need to play the game, and strategically plan your research projects in a way to maximize your chances for publishing your work, and increase the impact of your work as much as you can. 

Recruitment is part of the academic game as well. From time to time, you may lose a position to another candidate—even though they had a much more modest academic CV than you—just because they had a personal bond with the research lead of the project. Honestly speaking, it’s hard to get any jobs more senior than a PhD contract if you don’t know anyone in the lab you are applying to. 

Lab leaders know that hiring someone for a contract is a few-year long commitment to work with this person daily, therefore, they prefer to make safe bets and hire people whom they’ve met before. Even worse: it is often the case that positions are opened with a particular candidate in mind and announced to public only because they formally need to be. In reality, you have little chance of getting the position no matter how good you are.

However, gamification of the research process doesn’t necessarily need to be bad news for you. If you enjoy the formula of TV shows such as “The Survivor,” you might be well suited for the academic career. In fact the rule here is the same: to stay in academia for a lifetime you need to not only be a strong researchers, but also outwit, outplay and outlast everybody else.

Delayed Gratification

In private companies, employees usually need to accomplish several small tasks during the week. And, typically, they get small personal rewards for completing each one of these tasks. It might be a token of appreciation as small as the proverbial “handshake with the boss,” yet still, it is a joyful moment. 

On the contrary, academics need to develop sacred patience as the days of triumph are scarce. Once or twice a year you will score some publication and celebrate. Once or twice a year you will present at a conference or a seminar. Other than that, research is an everyday grind away from the world. Therefore, you need to find the ways to motivate yourself. It is also good to find a peer group for mutual support. Otherwise, your life will get hard.

Poor Correlation Between Personal Income and Quality of Work

Especially at the early stages of an academic career, your salary depends on the number of years of professional experience rather than on your skills and ability to conduct research. If you publish ten papers during your contract and your peer will publish just one while spending half of the working time on drinking coffee at the canteen, you’ll be still rewarded the same.

No bonuses, no special allowances. Sometimes, it can even work the other way around: the time spent on drinking coffee with colleagues can often result in getting more job opportunities than the time spent in solitude on the actual work. 

Luck Factor

There is a strong luck factor associated with an academic career. If you don’t secure a publishable PhD project, and if you don’t find several good mentors to support you at the early stages of the academic career, you’ll have a hard time receiving your first personal grants, and staying on the academic career track for longer—no matter how talented you are. Unfortunately, many talents have been wasted because of the PhD project planned out poorly.

Lack of Working Stability

Even if you are a strong researcher, you’ll get unemployed as soon as your contract ends. Also, the research scene changes constantly, and the state-of-the-art solutions in science rotate as well.

You might come up with something clever in your PhD, and your solution becomes obsolete ten years later just because there are other, new solutions using new equipment developed in the meantime. Even as a PI, you are not entirely safe: the research landscape can change a lot from the day you get your tenure contract until the day you get retired.

High Frustration Levels & Impostor Syndrome

Currently, a lot of attention is dedicated to mental health problems in academia (Woolston, 2019). Even if you manage to find an enjoyable academic job, you’ll still need to work with people who are not happy about their current situation. If you are a type of person who can easily empathize with others, and usually share the emotions of people around you, this might be draining in the long-term. 

There is also one common problem in academia: the impostor complex (as also mentioned before, in the chapter dedicated to Consultancy companies). Most academics suffer from this syndrome at some point in their careers. It might be related to the fact that as an active researcher, you are the leader of your own research project. As such, you need to present competence, confidence, and leadership skills at work. 

For more, your family, neighbors, and friends from outside academia usually are proud of you and treat you as the “smartest person in the room.” While in fact, you work on a research question that probably no one ever answered in the history of mankind. Your daily life consist of going through one bottleneck after another, you often have doubts about how to proceed, and you can’t ever be certain of the outcomes of the project no matter how good you are. No wonder that you don’t feel as certain about your mental capacity as the rest of your environment. It’s easy to get the impostor syndrome in such conditions.

False Impact

In academia, everyone dreams about major discoveries that will lead to a Nature paper or even to a Nobel prize. Yet, not everyone can succeed at these—such achievements are so prestigious because of their scarcity. However, everyone can launch a Twitter account and start collecting followers. Unfortunately, many academics wrongly take building social media presence as a sign of impact on the society. And, they compensate for their frustration coming from a lack of academic success by collecting likes, retweets, and follows. 

This chase after popularity is often associated with hypocrisy of sorts. For instance, when some topic becomes popular on social media, everyone gets on board and Twitter immediately becomes a machine of activism. So, if you produce viable solutions to real-world problems, prepare for a healthy dose of frustration as it will take ages before anyone will find out about your work and notice the value that you produce among the sea of memes and slogans from people who have no solutions at hand, yet feel compelled to inform the rest of the world that “they care about the problem.”

You Need To Learn How To Network in the Right Way

Networking skills necessary in academia differ from networking skills useful in industry. While in other working cultures, the impact of your network grows linearly (or even quadratically!) with the number of people you know, in academia it doesn’t. 

Here, it’s much more important to create a safety net—find several solid researchers within your field with whom you resonate on the personal level, and who will be willing to collaborate with you in writing grants and conducting research projects for many years to come. Some professors publish manuscript and write grants in these little cliques for their whole careers. 

Remember that those who cite your papers often don’t know you as a person—they cite you because they find your paper to be informative for them. Thus, it’s not compulsory to reach out to thousands of people, shake hands, and make a personal connection with each one of them. This is a mistake people often commit in academia: they make lots of casual friendships with other researchers at conferences and on Twitter thinking that now they’ve built a network. 

However, when it comes to looking for the next contract, they are surprised to find out that this whole “network” of casual connections isn’t too helpful.

Modern Slavery

Even though we have been living in the twenty-first century for over two decades now, there are still remainings of the Middle Age slavery system in academia. For instance, in the Middle Ages, recommendation letters were used to pass staff between different members of the elite—the opinion of the previous owner was the only source of information about the competencies of the low-born peasants. 

Today, in times of the Internet, all the information about your competencies and professional experience is available online 24/7. Yet still, your new “owner” (to read: your next academic boss) prefers to know what your previous “owner” thought of you. Although the vast majority of academic employers aim to be fair towards their employees and help them career-wise, in many cases, negative recommendation letters successfully blocked careers of talented early career researchers

HOW NEW POSITIONS ARE ANNOUNCED

There are three main ways of landing a PhD contract. These are the following:

1. Applying to one of the job offers announced online.

 Academic positions, including PhD candidate contracts, are typically announced at online platforms such as Academic Transfer. I most countries, new positions in public institutions must be announced online, therefore, you can be certain that if working in a specific field and at specific university interests you, you won’t miss the openings. 

This path seems the most obvious to take: you see an announcement for a new PhD position on a fascinating topic. So, you wrap up your documents and apply. However, it is not an optimal way to landing a PhD candidate contract. Unfortunately, in practice, many PhD candidate positions are announced in public only because they need to be, while in fact, the preferred candidate is already known to the recruiting team. 

Furthermore, even if you are invited to the interview, it is still a gamble as you need to decide to work closely with your future promotor for a few years based on one conversation. You don’t know you will click when it comes to working on the actual project. And in fact, your promotor will influence your well-being and your chances of building a career in academia even more than the project you choose! Therefore, this scenario is a gamble.  

2. Applying through personal contacts.

In this scenario, you first get in contact with a professor you are willing to work with on a particular PhD subject. If that person notices your potential and receives grant funds necessary to offer you a PhD candidate position, you can have a great start to your PhD. As mentioned above, a good connection with your promotor is the major factor for success when it comes to successfully getting through your PhD and defending the PhD thesis.

In that case, it is still better to make sure that you can be an official member of the graduate school, as it will give you more sense of belonging to the group. Even with the best promotors, opening a few years working in isolation doesn’t work too well for most people’s morale. 

3. Writing your own research proposal and taking part in an open grant call.

The last option is to write your own research proposal and take part in one of the multiple nations and international grant calls. If your proposal wins with competition, you have the right to pursue the project of your choice. You will also receive a formal grant in a form of a personal fellowship that you can bring with you wherever you go. It is a luxury, a personal achievement, and a great start to an academic career, but it also comes at a cost. 

Namely, writing viable, publishable research projects is a stunt! Even to established professors with 20-30 years of experience, coming up with new PhD projects is a challenge, as it is challenging to find the right risk-reward trade-off in the project. Moreover, if you haven’t worked in this academic field before, your technical jargon and your choice of references might be poor and it might not fit the expectations of the experts who will be reading the proposals. It might lead you to a major waste of time—you might spend weeks polishing an application that has no chances of getting through. Not even close.

In that case, it is a better idea to first get in contact with a professor whom you envision as your potential future promotor, and ask them whether they would be willing to help you create your research proposal. If they see potential in you and are willing to work with you, they will likely also support the idea of writing an independent proposal for you to land this project. They have a good incentive to do so because in that case, they don’t need to spend their (usually, tight) budget on your contract, but rather, external money will be pumped to their lab. And, with their endorsement and help, you will have much finer chances of winning the competition.

In summary, it is always better to start your search for a PhD candidate position by searching for a person you are willing to work with. Remember that even the most interesting research project will become hell to you if your promoter turns out to be a bitter, grumpy, micromanaging individual who has ego trips and doesn’t share your outlook at how science should be done.

HOW THE RECRUITMENT PROCESS TYPICALLY LOOKS

To embark on the academic career track, you will need to first get to the graduate school and obtain the PhD (or, Doctor of Philosophy) title. There are also other routes, such as Doctor of Education (DEd), but let’s focus on the most popular route. 

The PhD certifies that you are capable of conducting independent research. In most countries, to obtain this title, you need to prove your aptitude by publishing peer reviewed papers in academic journals and with your leading authorship. In some countries, you also need to pass a professional exam. In either case, your PhD programs ends with the public PhD defense.

You can complete your PhD in multiple forms. 

1. Graduate School.

Firstly, you can choose to start a full-time contract within a graduate school. This is an often choice among students of STEM sciences. 

Graduate school is a good option because it provides you an environment where you can develop as a researcher: a large group of early-career researchers at similar career stage as you, who share your research interests, attend the same seminars and social events, and experience the same difficulties in daily research life. PhD candidates studying within grad schools usually experience less isolation and mental health problems than PhD candidates beyond graduate schools. Therefore, this form of studies is advisable.

2. Individual PhD.

 In humanities and some branches of fundamental natural sciences, most of the PhD positions are individual. In this system, you only work with your promotor and, sometimes, with some collaborators of your promotor. 

This form of a PhD is such more individualistic and isolated. Yet, on the good side of things, the requirements are also typically lower. Therefore, this option is often chosen also by professionals who already work full-time or part-time in industry, yet they still dream about completing a PhD on a topic personally fascinating for them as a side-kick. In that case, they go through the whole PhD program part-time, usually after working hours and without any remuneration. Their contacts with their promotor usually boil down to discussing the progress once in a while, until there is a crucial mass of work that can be wrapped up as a dissertation, and defended as a PhD thesis. 

Although many people go for unpaid, part-time PhD in their free time, it is not an advisable option. Every PhD projects is a huge intellectual effort. If you decide to do it for free, you will sacrifice all your free time for the next few years only to be constantly overworked, sleep-deprived and deeply frustrated as you do all the job for free—the same job that others, who do full-time PhDs, are paid for.

3. Industrial PhD.

Industrial PhDs are held within companies that collaborate with universities. Ideally, such a PhD program is the best of both worlds as it gives the academic research aptitude while at the same time, also training you in terms of how companies in the associated industry operate. 

However, you need to be careful when choosing this path because universities and companies usually have misaligned goals. Namely, companies pay for your contract and want to make sure that the output of your research project contributes to the products and services that are currently under development or contribute to the long-term development plan of the company. They also typically don’t support revealing all the details of the project to the public, as it might break the company IP and out the company in jeopardy of getting scooped by competition.

At the same time, your promotors, namely the academic professors who supervise your project, are typically more interested in the novelty and research that you conduct, and publishing your work in peer-reviewed literature than in the commercial value of your project. And, publishing in reputable journals often requires revealing your dataset and full pipeline to the public, so that your work is fully reproducible. 

As a summary, the question, “Whether or not to do a PhD, and how to choose the optimal PhD track?” is a broad topic. For more information, please take a look at the blog post “What You Should Know Before Starting a PhD” (Bielczyk, 2020). 

So, How To Land The Job In Academia?

Whichever PhD track you eventually choose, you will need apply for jobs according to the academic standards and not industry standards.

Namely, you need to remember that in academia, “academic CVs” are used in place of “resumes.”—which might be a huge cultural change for you if you previously worked in industry. An academic CV is typically much more massive in content than a resume, and contains all your verifiable individual achievements so far: all stages of your education so far, additional certifications, all the positions you occupied, the list of seminal projects your’ve conducted, the list of your previous publications, patents, personal awards and stipends, public appearances, press notes, extracurricular activities that might give a hint that you have leadership skills (all from organizing little events to blogging or podcasting. 

In practice, it is often more than 10 pages of text! On the other hand, academic CV typically doesn’t expose your soft skills and core competencies as such—the philosophy is that, your work speaks for itself. You might add a note of your hobbies and private interests though, to give your CV a more personal touch.

The way of writing motivational letters is also different from the way you do it in industry. When applying for positions in private companies, you should underscore why you want to join the particular team and which skills you can bring to that team. 

When you apply to an academic position, you need to primarily convince the employer that you are passionate about the research topic that the position is about, that this research topic is almost your obsession, and that you will go to any length to make this project work, even if it means working 24/7.

Of course, in the recruitment process, soft skills, the ability to present yourself and communicate, and well as the ability to work in a team also matter. 

However, the ultimate questions that the employer will ask themselves before signing the contract with you, will be, “Is this person determined enough to go through the whole process, and through the dark times that every PhD candidate goes through?” and “Does this person have the technical aptitude necessary to complete and defend this project?” As you can see, it is a different angle than most recruiters take when employing candidates for industry positions.

OFTEN-ENCOUNTERED HABITS YOU SHOULD KNOW ABOUT

Specific Mindset and Uniform Political Views

Academic community is univocally left-winged: there is (fortunately!) a high degree of diversity in terms of culture and ethnicity, and an overwhelmingly positive attitude towards LGBT+ movement and all sexual minorities. Academics are also typically involved in the issues related to climate and ecology, and closely follow political debates in this department.

However, it does not mean that academia is overly tolerant to all kinds of views and opinions. The problem is, most academics who never worked outside their research field and didn’t spend much time “in the real word” on the open job market, don’t have any financial education. They often treat private companies and entrepreneurs as evil cash machines, without any basic understanding that money doesn’t grow on tree and that they are paid their salaries from these “evil cash machines”’ taxes. 

For them, working is public sector equals being a good person, and working in for-profit companies and organizations equals being a bad person—and you can’t talk them out of this thinking. Therefore, if you have capitalistic views and support right-winged parties that opt for low taxes and giving incentives to entrepreneurs, you might meet with a lot of misunderstanding from your colleagues.

Networking at Conferences

To stay in the loop as a top researcher in your field, you need to showcase your work at major conferences in the field at least once per year—and often more. And, conferences are so much more than just sharing the project results! A decent scientific conference has more of a picnic rather than congress atmosphere—especially in the evenings! 

Conferences are usually held in beautiful locations all around the globe, and they offer not only options for sharing knowledge, but also for sightseeing and a great dose of leisure. They are also a great occasion to make new friends in the field, build long-lasting bonds with the collaborators that you already have, and meet all these smart people whose exciting work you use to read online, in real life.

There are also some group habits you should know about. For instance, at almost any major scientific conference, there is a traditional conference party (well, usually there is more than just one party during the event!). And when you enter that party, you may learn that professors who are occupied with writing Nature papers and  leading international research organizations in daily life, after a few drinks become masters of salsa, break dance, dancing on the table, and alike.

And of course, as the member of the group, you are expected to go to the dance floor as well, and show off your dancing skills (or a lack thereof). The vibe at such a party is like in a wedding where people of all ages dance together. Therefore, no one really cares whether you can dance or not—it’s all about socializing.

Academic Twitter & Academic LinkedIn

And an academic, you need to build your personal portfolio of successful research projects, but also, your public image. After all, to progress with your academic career, you will need to become a leader of sorts. Therefore, next to collecting publications and citations, academic discussion also moved to social media, and collecting followers there.

Therefore, today, as an academic, you should also build your presence on social media, Twitter and LinkedIn in particular. The discussion going on there is usually a  mixture of scientific discussion about the new findings in the field, talking about the difficulties in everyday research life, and stories of personal failure that aim to be uplifting for those researchers who suffer from the impostor syndrome. Personal branding in academia is based on two pillars: demonstrating that you are an expert in your field and an active, successful researcher on the one hand, and an empathic human with their own laws on the other hand—even if you are a leader!